|
Blog > Komentarze do wpisu
Podczytując cudze pamiętniki...
Podczytując cudze pamiętniki (rzecz jasna te "wydane", a nie schowane), człowiek z większą uwagą przygląda się codzienności. Zwykłe zdarzenia i czynności, po latach nabierają szlachetnej patyny. Od tygodnia czytam "Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego. Opasły tom. Dawno nie czytałam książki, która zainteresowawszy mnie - nie dałaby się jednocześnie połknąć szybko. Dzięki temu, mam szansę doświadczyć tęsknoty za dalszym ciągiem. Zabrałam książkę w podróż do pracy, mimo znaczącego obciążenia wagowego, jakie stanowiła dla mojej torby. Bo szkoda mi było się z nią rozstać. Cieszę się, że mam jeszcze trochę stron do końca... To nie jest książka, którą mogłabym polecić każdemu. Raczej taka, którą albo się polubi, albo odrzuci po kilku kartkach. W gąszczu nazwisk i przypisów (które mają dla mnie drugorzędne znaczenie), jak dżem w pączku, znajduję to, czego szukam - zapis powszedniości, magii zwykłych dni. Opisy uciążliwości mieszkaniowo - sąsiedzkich, błahych rozmów, zakupów, widoków z okna, bukietów z zielska zerwanego między blokami. Mnóstwo niesamowitych drobiazgów. Plus fajne słowa, własne określenia autora np. sikalnia ;). Dzięki tym zabawom słowami Białoszewskiego, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo od dzieciństwa jesteśmy trenowani do nie - bawienia się nimi, bo "tak się nie mówi". Może gdyby było inaczej, więcej ludzi zostawałoby literatami? ;) Czasem czytając blogi, a także pisząc, stykam się ze zjawiskiem "ważenia" tematu, czy nie jest zbyt banalny, zbyt niepozorny, by go zamieszczać. Na swoim "poletku" staram się walczyć z takim myśleniem. Ćwiczyć co innego - dawanie sobie pozwolenia na mówienie o tym, o czym chcę powiedzieć. Pokazywanie tego, co mam ochotę pokazać. Dziś był zwykły wtorek. Jeszcze trochę mi go zostało do końca. Ale on zarazem był jedyny w swoim rodzaju. Drugi raz się nie zdarzy... Banalne i niepojęte jednocześnie. Więc bez cienia skrupułów zaprezentuję, bliżej nieokreślonym miłym czytelnikom tych słów, mały prezent, który zrobiłam dziś sobie w Empiku - kuferek pełen lata:
Miłego wieczoru! wtorek, 28 lutego 2012, kardamonowa
|
|