Blog > Komentarze do wpisu
Zaczytani w Sopocie!

„Sopot w tym roku stanowi do pewnego stopnia rewię mody. Pełno tu pań między 30stką a 40stką, ubranych szalenie drogo i elegancko, oryginalnie
i ekscentrycznie, dosłownie polujących na mężczyzn. Pięć, sześć takich pań otacza jednego mężczyznę-ofiarę i z dziką rozkoszą „targają” go po kawiarniach i dansingach. Naturalnie, sporo tu i innych typów, tylko ta „rewia” siłą rzeczy wybija się na pierwszy plan.”

 

Powyższy cytat,  to fragment dziennika Agnieszki Osieckiej z … 1950 roku!
Wspaniale było czytać jej sopockie zapiski sprzed 66 lat, siedząc na plaży, ni mniej ni więcej, tylko w Sopocie, który w sezonie, prawdopodobnie zawsze „do pewnego stopnia stanowi rewię mody”.
Do lipcowego Sopotu, przyciągnęło mnie spotkanie blogerów książkowych, czytelników i pisarzy. Było to czwarte z kolei spotkanie zorganizowane w tym pięknym mieście. Trzecie w którym wzięłam udział.
Nie jestem pisarką, ani typową blogerką książkową. Piszę bloga trele-morelowego, niszowego, nie nowoczesnego. Jestem za to zdecydowanie czytelniczką i to wystarczający powód, by włączyć się w wydarzenie skupiające miłośników książek. Nie ma co tu kryć, osobista fascynacja Sopotem i szukanie pretekstu, by spędzić tam trochę czasu, nadwyrężając budżet domowy – odegrała tu pewną rolę.
W tym roku, spotkaliśmy się w restauracji Mesa. Tuż przy plaży. Piękna lokalizacja!
Znałam to miejsce, ale Organizatorki przysłały każdemu szczegółową instrukcję dotarcia – co sprawiło mi wielką przyjemność, bo fajnie jest czuć, że ktoś tak skrupulatnie czuwa nad gośćmi. Na spotkaniu była tradycyjna wymiana książkowa. Właśnie owocem tej wymiany są „Dzienniki” Osieckiej (pierwszy tom)  w mojej domowej biblioteczce! Arcycenna zdobycz!
Oprócz książek z wymiany, każdy z nas dostał super torbę Literackiego Sopotu (zabiorę ją na festiwal!) z prezentami: mnóstwem książek od wydawnictw wspierających nasze spotkanie, zakładkami, przypinkami (jedna ma świetne hasło – „Czytanie to moja supermoc!”), notesem sopockim.


Każdy z nas przyniósł na spotkanie książkę dla młodzieży. Zebrane książki zostały przekazane dla domu dziecka.
Na spotkaniu były dwa konkursy – rozpoznawanie cytatów i konkurs kryminalny.
Ten pierwszy był dla mnie trudny. Raz, że nie jestem tak oczytana, jak byli inni obecni na sali, dwa nie mam pamięci do nazwisk, a już szczególnie obcojęzycznych. ;) Na szczęście byłam w silnej drużynie, więc dzięki dziewczynom – poznałam autorów konkursowych cytatów. Konkurs kryminalny polegał na pisaniu – to zmieniało postać rzeczy. Zostałam jedną z laureatek. ;)
Mega przygodą było również wygranie konkursu, w którym nagrodą była piękna, specjalnie na tę okazję uszyta torba od gdyńskiej firmy Mana Mana. Nie wierzyłam własnemu szczęściu, a jednak śliczna torba, ze specjalną kieszenią na książkę,
z mnóstwem przegródek w środku, z marynistyczną podszewką w biało – granatowe paseczki i wyhaftowanymi wewnątrz gratulacjami, stała się moją własnością!


Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy wracałam do pensjonatu brzegiem morza –
z moją nową torbą i książkami po tym miłym spotkaniu!
Najmłodsza uczestniczka miała… miesiąc. Miło było popatrzeć, jak słodko sobie śpi w ramionach mamy.
Dziewczyny i chłopak, którzy podjęli się organizacji tego wydarzenia – wykonali mnóstwo pracy i efekt był imponujący. Spotkanie było przygotowane perfekcyjnie. Fajnie stopniowano napięcie. Wydarzenie miało dobry rytm, trwało optymalnie. Było bez spinki. Myślę, że każdy z nas – uczestników jest wdzięczy Organizatorom
i Sponsorom, dzięki którym mamy, co wspominać, co czytać, co nosić! ;)

środa, 13 lipca 2016, kardamonowa

Polecane wpisy