Blog > Komentarze do wpisu
Migawki festiwalove

Byłam wczoraj w Kazimierzu Dolnym na festiwalu filmowym Dwa Brzegi.
Bardzo lubię festiwale filmowe i literackie - za obfitość atrakcyjnych propozycji.
Aż trudno zdecydować: z czego skorzystać (poszczególne punkty programu nakładają się na siebie). Nie mogłam pojechać na cały festiwal - wybrałam zatem wczorajszy dzień, ze względu na spotkanie z Magdaleną Boczarską. Film "Sztuka kochania" oglądałam przedpremierowo w Sopocie, w zimowy dzień - z radością,
w środku lata, wzięłam więc udział w spotkaniu z odtwórczynią głównej roli w tym filmie. Miło było posłuchać rozmowy z panią Magdaleną, prowadzonej w uroczy sposób przez Grażynę Torbicką.
Pół godziny później było spotkanie z Natalią Fiedorczuk - Cieślak (laureatką Paszportu Polityki w dziedzinie literatury). Dla tego spotkania, zrezygnowałam
z filmu pt. "Toni Erdmann". Niestety, dokonałam złego wyboru, bo spotkanie było raczej nudne. Przynajmniej mnie nie zainteresowało. Zabawny był jeden wątek, kontynuowany na oddzielnym spotkaniu z Zespołem Literackim Studia Munka... Otóż, przy tymże studiu filmowym, działa zespół składający się z młodych literatów
i pani Natalia wchodzi w jego skład. Zespół ma m.in. czytać i konsultować scenariusze filmowe, przed wdrożeniem ich do realizacji. Pani Natalia Fiedorczuk - Cieślak rozbroiła mnie stwierdzeniem, że główną zaletą funkcjonowania tego zespołu jest to, że dany scenariusz czyta druga osoba (oprócz samego autora),
a poza tym pozostali młodzi literaci, zajmują się różnymi rzeczami - ktoś pracował
w korporacji, ktoś pracuje w aptece - a to daje ciekawy kontekst. Tym samym, dla mnie, jako zwykłego słuchacza, stało się niejasne, czemu ten zespół zwie się "literackim", skoro literackie kwestie są tak naprawdę sprawą drugorzędną... Spotkanie z całym zespołem - tylko utwierdziło mnie w tej wątpliwości. Czy było nieudane? Wręcz przeciwnie. Dla mnie było udane, bo pokazało mi, jaką wartość, ale i zagrożenie niosą ze sobą rozmowy na żywo. Wartość to prawda. Zagrożenie - również prawda. Gdyby ta rozmowa, a także wcześniejszy wywiad z panią Natalią Fiedorczuk - Cieślak były nagrywane w studio - nie wydaje mi się, by ktoś zdecydował o ich emisji. A już z pewnością nie bez poprawek.
Festiwale i około festiwalowe spotkania z twórcami są nieprzewidywalne, zaskakujące i przez to bardzo inspirujące.
Nie mogłam zostać na wieczornej projekcji filmu dokumentalnego o Wojciechu Młynarskim, który koniecznie muszę kiedyś obejrzeć. Byłam rozdarta między zobowiązaniem, a chęcią obejrzenia tego filmu. Zwyciężyło poczucie obowiązku.
W drodze powrotnej, kupiłam nowy numer "Elle" i ku swojemu zdumieniu, dowiedziałam się, że do następnego numeru pisma będzie dołączony film... "Toni Erdmann". ;))))))))))
Nawiasem mówiąc, pani Grażyna Torbicka jest "na żywo" równie piękna, co w reklamach i gazetowych sesjach zdjęciowych. W dodatku, świetnie się sprawdza
w roli prowadzącej spotkania i gospodyni całej imprezy.
Dzień był gorący i pełen wrażeń - świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy w festiwalowej kawiarence - smakował mi, jak nigdy wcześniej. ;)
Warto brać udział w takich imprezach, nawet jeśli możemy skorzystać tylko częściowo. Wiem o tym z doświadczenia.

sobota, 05 sierpnia 2017, kardamonowa

Polecane wpisy