RSS
sobota, 03 grudnia 2016
Takie ładne rzeczy

W poszukiwaniu świątecznych inspiracji, odkryłam przepiękne plakaty:

http://archistacja.pl/index.php/2016/11/29/plakaty-swiateczne/

Podziwiam ludzi, którzy robią fajne rzeczy i dzielą się nimi z innymi. Zamieszczam link - może przyda się także komuś z Was. Czasem niewiele trzeba, by wyczarować świąteczną atmosferę.

13:17, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 listopada 2016
Hygge

Jakiś czas temu zobaczyłam prasową reklamę powyższej książki i wiedziałam
od razu, że muszę ją mieć! Nic mnie bardziej nie interesuje, niż sztuka szczęścia.
A i listopad jest miesiącem, gdy okładka pełna blasku musi działać z całą mocą -
i zadziałała. Hygge to szukanie szczęścia w drobnych przyjemnościach. Nieskromnie powiem, że jestem w tym niezła i stale się doskonalę. Lektura była dla mnie przyjemnością, chociaż nie pojmuję, jak w książce o "przyjemnościach", można było użyć czcionki tak drobnej, że czytanie staje się wysiłkiem, a nie przysłowiową bułką z masełkiem.
We wczorajszej "Gazecie Wyborczej", ukazał się artykuł krytyczny wobec mody na hygge, zarzucający temu trendowi, że jest szyty grubymi nićmi marketingu. Artykuł przeczytałam z nie mniejszą przyjemnością, co książkę. Zrodził we mnie pytanie:
a co nie jest w dzisiejszych czasach podszyte marketingiem? Zdrowe odżywianie, sprzątanie, minimalizm, ba nawet religia - każda dziedzina życia jest w jakiś sposób wykorzystywana, aby coś "sprzedać", na czymś "zarobić". Ważne, żeby się za bardzo tym nie przejmować. Zachować pewną dozę dystansu.
W chwili obecnej, czytam książkę zupełnie innego rodzaju: "Pociąg linii M" Patti Smith i paradoksalnie, znajduję w niej jeszcze więcej wątków "hygge", niż w książce z tym pojęciem na okładce. ;)

To specyficzna lektura, gęsta od przemyśleń - nie każdy to lubi. Ale przeczytałam
w jakiejś recenzji, że jest "pełna zachwytu nad życiem" i tak właśnie ją odbieram.
I to nad życiem zwykłym - szarym, codziennym, ze zmęczeniem, gorszym samopoczuciem, traceniem bliskich... Życiem w którym ostoją są rytuały, jak wyjście na kawę do ulubionej kawiarni, czy picie herbaty na werandzie, albo oglądanie seriali kryminalnych ze swoimi kotami.
I wiecie co? Moja niedziela była bardzo hygge. ;) Odespałam zaległości całego tygodnia, byłam na spacerze, zrobiłam listopadowy bukiet, jadłam pyszne rzeczy. Było najzwyczajniej w świecie i zarazem - najlepiej...

piątek, 18 listopada 2016
Przepływ

Od pewnego czasu, chodzi za mną myśl, że powinnam się podzielić ciekawym doświadczeniem dotyczącym słowa - klucza na 2016 rok. Wybrałam sobie słowo "przepływ". To już kolejny rok z jakimś słowem - kluczem w moim życiu. Zauważyłam, że we wszystkich poprzednich latach, wybrane słowo było jakoś częściej obecne w mojej codzienności, niż tegoroczne. Częściej mi się przypominało, jakoś żywiej mi towarzyszyło. Nawet w okolicach wakacji - wyraźnie zdałam sobie z tego sprawę. Aż tu nagle, tuż po wakacjach, okazało się,
że "przepływ" może nie był tak obecny w mojej świadomości, ale nagle, w sposób bardzo konkretny - dokonał się. I to w ważnej dziedzinie, jaką jest praca. Przepłynełam z pracy do pracy. A ujmując rzecz konkretniej - jedną noga jestem w starej, dobrze znanej mi pracy, a drugą w nowej, której się uczę. To bardzo dziwne doświadczenie. 
Myślę, że taka sytuacja zdarza się dość rzadko i jest jakby "skrojona" na miarę moich możliwości. Nie skoczyłam na głęboką wodę, ani nie zostałam wrzucona - naprawdę przepływam do jakiejś innej zawodowej rzeczywistości... Wniosek z tego taki - słowa mają moc. A poza tym - zdarzają się niespodzianki, także w kwestiach bardzo ważnych. Moja "niespodzianka" w pierwszej chwili nie wyglądała ponętnie. Ale z każdym dniem, bardziej wierzę, że przepływ był mi pisany i dobrze wróży na przyszłość...

05:24, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 listopada 2016
Jeśli to weekend...

Jeśli to weekend, to czas pójść do kina. Tym sposobem, obejrzałam wczoraj, najnowszego "Pitbulla". Nie jest to propozycja dla każdego, tylko i wyłącznie dla osób akceptujących konwencję filmu policyjno-gangsterskiego. Ja wyszłam z kina zadowolona. Było sporo scen, gdy wszyscy się śmiali, a bardzo lubię relaksującą, "śmiechoterapię" grupową. ;) Oprócz zabawnych scen, nie brak i brutalnych, ale co najważniejsze jest też sensowna warstwa psychologiczna. Jedną z ról w tym filmie gra Alicja Bachleda - Curuś. Przyznaję, po raz pierwszy w odniesieniu do tej osoby, słowo "gra" wydaje mi się w pełni uzasadnione. Albo się rozwinęła, albo ja błędnie oceniałam jej poprzednie możliwości zaprezentowane w filmach. 
Mimo, że mam naprawdę dużo pracy, ten miesiąc będzie obfitował w "kulturalne randki". Pojutrze, wybieram się na spektakl "Klimakterium 2, czyli menopauzy szał" (grunt to myślenie perspektywiczne ;)))))))))))))), a za tydzień na koncert Mikromusic.  Z jednej strony, staram się dbać o uatrakcyjnianie sobie listopada. Z drugiej - dążę do tego, by nie przegapiać nadażających się okazji. Czytałam kiedyś artykuł
o fenomenie spektaklu "Klimakterium i już" (prawdopodobnie w "Wysokich Obcasach"). Zaintrygował mnie. Spotkałam się z opiniami, że to fajny, śmieszny spektakl nie tylko dla kobiet, które już znają tę tematykę z własnych doświadczeń. Zatem, kiedy koleżanka zaproponowała mi wspólne wyjście, a słysząc, że późno kończę pracę, dodała, że przyjedzie po mnie 60km - nie sposób było nie uznać,
że "cały Wszechświat" działa na rzecz obejrzenia przeze mnie, tego akurat spektaklu. ;) Podobnie z koncertem - skoro lubię piosenki zespołu i będzie on koncertował blisko - trzeba iść, a nie narzekać, że "nic się nie dzieje". ;)
Zauważyłam, że dużo lepiej radzić sobie z codziennością, typu pobudki o 5.00. rano, bieg do autobusu, gdy ma się fajne plany na czas wolny. 

11:23, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2016
Jesień w Sopocie

Miałam szczęście - zobaczyć tegoroczną jesień w Sopocie. Było wspaniale:długie spacery, odwiedziny w ulubionych miejscach, czas na przeczytanie dwóch książek itp. 
Wybrałam się również do IKEA w Gdańsku, gdzie spotkałam Skrzatkę. ;) Zawsze mnie zaskakują takie zbiegi okoliczności.
Zaplanowanie tego weekendowego wyjazdu było dość trudne, a jednak wszystko się udało. Wyjazd poprzedziły dwie ciekawe rozmowy. Ktoś zapytał mnie, czy jestem z Sopotu - ze względu na stale pojawiający się w moich wypowiedziach motyw "sopocki". ;)))))))) Inna osoba stwierdziła, że zazdrości mi, że mogę pojechać nad morze. Paradoks polega na tym, że w zasadzie nie mogłam, ale tak bardzo chciałam, że pokonałam "niemoc". I teraz sobie wspominam w podróżach do pracy, jak pieknie było na jesiennej plaży. Spotkałam na niej mnóstwo szalejących
z radości psów. Jeden z nich wabił się Jabol i miał śmieszny jesienny sweterek. ;) Psy biegają po plaży z taka werwą i entuzjazmem! Uwielbiam ten widok.
 

23:52, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016
Co będzie czytane?

Na pewnym blogu, który podczytywałam, aż nagle i niespodziewanie "zamarł"
w czeluściach Internetu - zetknęłam się po raz pierwszy z ideą książki "wypłatki". Chodziło rzecz jasna o książkę, którą autorka kupowała sobie po otrzymaniu wypłaty. Jako że lubiła czytać - niekoniecznie była to jedna książka...
Ja też bardzo lubię czytać i na listopad zaplanowałam sobie przeczytanie powyższych książek. Grunt to mieć plan i się go trzymać... Wtedy nawet mroczny miesiąc - wydaje się mieć niepowtarzalny blask... ;) 

Tagi: książka
01:45, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2016
Czwartek małego formatu

Im bardziej wiewiórka zaglądała do kiosku, tym bardziej "Dużego Formatu" tam nie było. ;)
Nie mogę się przyzwyczaić do nowego rytmu czwartków, bez mojego ulubionego magazynu z reportażami. Owszem, nie zniknął całkowicie, ukazuje się teraz
w poniedziałki, ale jednak czegoś mi brak w czwartkowe przedpołudnia...
Przywiązuję się do ulubionych tytułów i stają się elementem mojej codzienności. Całe szczęście, że nikt nie ośmielił się zmienić dnia, kiedy ukazują się "Wysokie Obcasy". Tego by było za wiele... ;)
Ta niespodziewana zmiana, była dla mnie okazją, żeby sobie uświadomić, jaką moc mają niepozorne rytuały. Chociażby taki, że tuż przed weekendem, do kawy miałam zapewnioną świeżą dawkę ciekawych artykułów...

17:21, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 października 2016
Lista zakupów

Dawno nie byłam w IKEA, ale obejrzałam nowości i wiem, co bym chciała kupić przy (oby jak najbliższej!) okazji.

Lubię ich wzornictwo. Tyle radosnych motywów i kolorów! ;)

05:12, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 października 2016
Małe przyjemności - dużo radości.

Mam ostatnio niewiele czasu na relaks, ale robię, co mogę, by jak najlepiej go wykorzystywać. Wczoraj po pracy, wybrałam się do kina. Cały dzień się cieszyłam,
że czeka mnie konfrontacja książki, którą czytałam z jej filmową adaptacją. Film jest moim zdaniem naprawdę dobry, dający do myślenia, a to cenię.
Drugą przyjemnością, o której chcę dziś wspomnieć, jest nabywanie i używanie ładnych materiałów biurowych. ;) Od dziecka, od czasów gumek, ołówek i piórników "chińskich", a mam na myśli czasy, gdy ten przymiotnik to był komplement - mam słabość do sklepów papierniczych. Noszę w torbie piórnik, a w nim mnóstwo pisaków. Bardzo to lubię. Gdy mam ładny notes, spinacze w fajnych kształtach (ostatnio kupiłam takie w kształcie wiewiórek i kotów), fajne, kolorowe pisaki - najnudniejsze zebranie mi nie straszne. ;) Dlatego w Sopocie, pędzę zawsze do Tigera, bo tam jest sporo wesołych artykułów biurowych i szkolnych.
W mieście, gdzie pracuję, odkryłam niepozorny sklep papierniczy z mega asortymentem. Jaka to frajda móc tam zaglądać! ;)
Październik mija mi kolorowo, a i listopad zapowiada się odlotowo! ;)

17:16, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 października 2016
Bałtyk jest chłodnym morzem...

Jechałam do pracy autobusem o 5.04. (rano, żeby nie było wątpliwości). Niestety, nie było wolnych miejsc siedzących, więc stałam, co o tej porze, gdy wciąż chce się spać i ma się przed sobą dość długą podróż - jest przygnębiające. Na szczęście, pan kierowca słuchał radia i była dobra audycja. W takich okolicznościach przyrody, usłyszałam tę piosenkę:

W umiarkowanym naszym klimacie 
gorące związki kończą się wraz z latem 
w białych kopertach milkną puste słowa 
znużone drogą z Łodzi do Krakowa 
tak było miło leżeć z nim na plaży 
fale szumiały piasek w pięty parzył 
na kocu w kratkę miłość lecz niewielka 
coś jakby bursztyn albo jak muszelka 

ref. 
Bałtyk jest chłodnym morzem 
i dlatego 
miłość nad morzem 
udać się nie może 

Bałtyk jest chłodnym morzem 
i dlatego 
miłość nad morzem 
udać się nie może 

Gorące głowy są ciała są gorące 
dopóki lato trwa grzeje was słońce 
lecz gdy nadejdzie sierpnia połowa 
plaża jest pusta pusta jak słowa 
rzucane w przestrzeń na pożegnanie 
będę pamiętał napiszę kochanie 
gdy stygnie ciało stygnie uczucie 
na boso nie da biegać się w bucie 

ref. 
Jest oczywiście taka też możliwość 
spotkasz mężczyznę którego wrażliwość 
jest jakby ponad sezonowa 
stać go na bilet z Łodzi do Krakowa 
i że gorących obietnic dotrzyma 
w kurtce i w czapce gdy przyjdzie zima 
będzie jak bałwan stał pod twym oknem 
na czułej strunie będzie grał jak rockman 

ref. 
Bałtyk jest chłodnym morzem 
i co z tego 
on może rozgrzać ciebie 
a ty jego 

Przezabawny tekst, jak to później ustaliłam - utworu wykonywanego przez zespół Kulturka. Wprawił mnie w świetny humor. Ludzie, którzy przygotowują poranne audycje mogą w łatwy sposób rozjaśnić czyjś dzień. ;) I ożywić tęsknotę za Bałtykiem. ;)

09:36, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 147