RSS
wtorek, 12 września 2017
Intensywnie

Gdybym miała jednym słowem podsumować ostatni tydzień, byłoby to słowo - intensywnie. Pierwszy tydzień po wakacjach zawsze taki jest. To nieuchronne. Dlatego, zaplanowałam sobie na weekend różne przyjemności. Między innymi, byłam na Europejskim Festiwalu Smaku. Zrobiłam okolicznościowe zakupy, np. mam tak pięknie zapakowaną włoską kawę:

W skrzynce na listy, znalazłam katalog IKEA, gdyż ku mojej radości, od niedawna jesteśmy "sąsiadami":

A wisienką na torcie jest fakt, że byłam dziś na swej pierwszej po wielu latach lekcji języka angielskiego. ;)))))))))))

Powiedziałam sobie: "śmiało! jeszcze nie jest za późno!" ;))))))))))))

20:43, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 września 2017
Odpowiedź na wszystko się znajdzie...

Czytając książkę o miłości nauczycielki i bezdomnego, przypomniałam sobie podobną historię, tym razem realną - opisaną kilka lat temu w prasie. Zadawałam sobie pytanie - co z nimi? Jakież było moje zdziwienie, gdy sięgając po wrześniowy numer "Urody życia", otrzymałam odpowiedź. Otóż - nie ma już tej pary, to się jednak nie powiodło. Ale za to, dziewczyna wciąż działa na rzecz bezdomnych i nawet utworzyła fundację "Daj herbatę".
Lubię takie sytuacje, gdy myślisz o czymś i jakby ktoś czytał w tych myślach - dostajesz odpowiedź.
Moją odpowiedzią na koniec wakacji był piękny, słoneczny dzień spędzony praktycznie w całości na przyjemnych spotkaniach w restauracyjnych ogródkach. ;) Perspektywa pracowitego września, znacznie lepiej smakuje wraz z sernikiem
z jagodami. ;)

11:57, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 sierpnia 2017
Taka sytuacja

Przeczytałam tę książkę - skuszona tytułem. ;) Główna bohaterka jest nauczycielką angielskiego. Poznaje na ławce ... bezdomnego. Zaczyna się z nim spotykać, a po krótkim czasie, zamieszkują razem (jak nietrudno zgadnąć - u niej ;)).
Generalnie - historia wydawałaby mi się kompletnie nieprawdopodobna. Bajkowa. Gdyby nie jeden drobiazg. Otóż, jakiś czas temu, czytałam w "Wysokich Obcasach" reportaż o dziewczynie, która pomagała bezdomnym na Dworcu Centralnym
w Warszawie. Przynosiła im kanapki i herbatę. I po pewnym czasie, ku rozpaczy rodziny, związała się z jednym z nich... Artykuł był bardzo ciekawy i wzbudził sporo kontrowersji. Mimo, że związek już trochę trwał w chwili , gdy o tej parze powstawał tekst - dziewczyna nadal była "głównym żywicielem rodziny". Ciekawe, czy wciąż są razem? Czy im się powiodło?
Lubię takie sytuacje, gdy książka, którą się szybko czyta i nie jest jakąś głęboką powieścią - rodzi w człowieku, mimo wszystko, ciekawe refleksje i pytania...

Tagi: książka
12:20, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 sierpnia 2017
Morze zmian

Tydzień temu byłam nad morzem, na festiwalu Literacki Sopot.
Jestem fanką tej imprezy, sprawiła mi, jak zwykle, dużo frajdy. Najbardziej podobało mi się spotkanie z Dorotą Masłowską. Bardzo wyrazistą, bystrą dziewczyną z dużym poczuciem humoru.
Spotkania z pisarzami, na plaży, na leżakach, mają niepowtarzalny klimat.
Podczas majowego pobytu w Sopocie, zachwyciłam się kwiaciarnią "Floks".
Ku mojemu zdumieniu - okazało się, że w tzw. międzyczasie (a minęło raptem trzy miesiące) - przestała ona istnieć...
Odkryłam za to przepyszne jagodzianki od Szydłowskiego. Dwa razy droższe,
niż jagodzianki w moim mieście, ale za to tak pyszne, że warte swojej ceny. Dzięki nim, to były w dosłownym tego słowa znaczeniu - słodkie dni.
A po powrocie z wyjazdu, zmieniłam pracę. Czekam teraz na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, który dla mnie będzie nowym rozdziałem "kariery" zawodowej... ;) Słowo - klucz: "śmiało", jak najbardziej mi się przydało... ;)

środa, 16 sierpnia 2017
Jak piórka...

Wakacyjne dni są lekkie, jak piórka i tak delikatnie, niepostrzeżenie odlatują...
Lubię piórka, dlatego spodobała mi się pierzasta seria empikowych artykułów biurowych. Kupiłam sobie teczkę tekturową i piórnik. Bardzo lubię nosić w torebce liczne pisaki, więc piórnik mi się przydaje.
Jutro o tej porze będę już nad morzem! Uwielbiam moment, gdy mogę wypowiedzieć tę kwestię. ;) Będzie to wisienka na torcie lata'2017!
Przeczytałam ostatnio bardzo ciekawą książkę biograficzną:

W ogóle nie interesuję się fantastyką, ani nie czytam książek z tej dziedziny, a mimo tego, biografia Stanisława Lema była dla mnie wciągającą lekturą. Lubię czytać
o życiu niebanalnych postaci (nawiasem mówiąc - nie jestem pewna, czy istnieją banalni ludzie, intuicja podpowiada mi, że nie).
Kiedyś po lekturze dzienników Osieckiej, cytowałam jej opis wakacji w Sopocie, który wypisz wymaluj - można by odnieść do współczesnych, letnich dni w tym kurorcie.
Lem kochał wyjazdy do Zakopanego i odzwierciedlenie tego znajduje się w książce o nim. Co ciekawe - współcześnie, nieraz narzekamy na koszty wyjazdów. Okazuje się, że takie są odwieczne prawa turystyki ;))))))))). W listach Lema do znajomych
i przyjaciół jest wiele wzmianek o tym, jak urlop drenuje kieszeń. Nieco mnie to pokrzepiło w przededniu wyjazdowych wydatków. ;) Skupię się na zyskach, nie na kosztach. ;)

wtorek, 15 sierpnia 2017
Barwnie

 

Miałam fajne plany na długi weekend, a sytuacja tak się ułożyła, że atrakcji było
o wiele więcej, niż przypuszczałam. Ostatnie dni były wyjątkowo barwne.
Miałam okazję podziwiać zawody balonowe. Balony wyglądają pięknie na niebie (zwłaszcza, gdy widzi się jednocześnie np. dwadzieścia), ale i tak, największą frajdę sprawiło mi obserwowanie startów, odrywania się od ziemi. Coś pięknego!
Długi weekend to nie najszczęśliwszy czas na odwiedzanie Kazimierza Dolnego, ale gdy weźmie się poprawkę na to, że skoro my tam właśnie wtedy chcieliśmy być, to czemu nie zrozumieć, że mnóstwo innych ludzi wpadło na ten sam pomysł - jest to frajda. Przynajmniej mnie kazimierski spacer sprawił, jak zawsze przyjemność.
Udało mi się także odwiedzić Jarmark Jagielloński w Lublinie.


Na zdjęciu tegoroczna, jarmarkowa dekoracja w Bramie Krakowskiej (bardzo lubię ich kolejne odsłony). Na jarmarku, który wciąż trwa - jest mnóstwo fantastycznych kramów - piękne rękodzieło! Byłam zafascynowana, bo naprawdę oferta wystawców zasługiwała na podziw. Nabyłam skromnie - wisiorek ceramiczny i suszony bukiecik dla mamy na dzisiejsze święto.

Podobało mi się wiele, wiele rzeczy. Przy niektórych stoiskach można było popatrzeć na to, jak są tworzone.
Jarmarkowi towarzyszy dużo ciekawych wydarzeń - wycieczek, warsztatów, koncertów. Zapisałam się na dwie wycieczki - jedna po drugiej, z przyczyn technicznych (jeśli chce się zmieścić dużo atrakcji w jednym czasie - trzeba szukać kompromisów). Obie były ciekawe - "Jarmarkowe Stare Miasto" i "Żydowski handel w Lublinie". Łącznie trzy godziny spaceru z przewodnikami. Nie powiem - pod koniec już nieźle bolały mnie nogi, ale warto było.
Pięknie było wrócić do domu po takim nasyceniu wrażeniami.
Dopiero późnym wieczorem miałam czas, aby poczytać "Duży Format". Znalazłam
w nim ciekawy artykuł o freeganach - ludziach poszukujących darmowej żywności, najczęściej na śmietnikach sieci handlowych. Ciekawy, inspirujący temat. Dotyczący nie tylko oszczędności, szacunku do jedzenia, które jest dość powszechnie marnowane. Dla mnie to także inspiracja do nie marnowania szans. W szerokim tego słowa znaczeniu. Jeśli macie okazję przeczytać ten tekst - myślę, że warto.

12:39, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 sierpnia 2017
Śmiało, śmielej...

Moje słowo - klucz w tym roku to "śmiało". Śmiało mogę Wam polecić sierpniowy numer "Urody Życia", gdyż jest w nim wiele arcyciekawych tekstów. Szczególne wrażenie, zrobił na mnie wywiad z panią Joanną Frenkiel, która po czterdziestce, będąc mamą trójki dzieci - otworzyła hotel ... na Zanzibarze! Takie miała marzenie, aby mieć pracę zgodną z pasją, a że jej pasją były podróże... Tekst jest bardzo ciekawy i inspirujący. Co dla mnie ważne, ukazuje sprawę realistycznie, czyli bez przemilczenia trudności, jakie zawsze występują, gdy działamy z rozmachem
i śmiałością.
Ja w tym roku, po raz pierwszy w życiu, "bawiłam się" w przewodnika, oprowadzając wycieczkę po mieście w którym się urodziłam. To była tylko wynikająca z potrzeby chwili akcja, ale gdy podjęłam wyzwanie, mimo skromnej wiedzy - powtarzałam sobie w duchu: "śmiało" i jak się okazało, czasem odwaga jest ważniejsza, niż wszystko inne.

12:26, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 sierpnia 2017
Migawki festiwalove

Byłam wczoraj w Kazimierzu Dolnym na festiwalu filmowym Dwa Brzegi.
Bardzo lubię festiwale filmowe i literackie - za obfitość atrakcyjnych propozycji.
Aż trudno zdecydować: z czego skorzystać (poszczególne punkty programu nakładają się na siebie). Nie mogłam pojechać na cały festiwal - wybrałam zatem wczorajszy dzień, ze względu na spotkanie z Magdaleną Boczarską. Film "Sztuka kochania" oglądałam przedpremierowo w Sopocie, w zimowy dzień - z radością,
w środku lata, wzięłam więc udział w spotkaniu z odtwórczynią głównej roli w tym filmie. Miło było posłuchać rozmowy z panią Magdaleną, prowadzonej w uroczy sposób przez Grażynę Torbicką.
Pół godziny później było spotkanie z Natalią Fiedorczuk - Cieślak (laureatką Paszportu Polityki w dziedzinie literatury). Dla tego spotkania, zrezygnowałam
z filmu pt. "Toni Erdmann". Niestety, dokonałam złego wyboru, bo spotkanie było raczej nudne. Przynajmniej mnie nie zainteresowało. Zabawny był jeden wątek, kontynuowany na oddzielnym spotkaniu z Zespołem Literackim Studia Munka... Otóż, przy tymże studiu filmowym, działa zespół składający się z młodych literatów
i pani Natalia wchodzi w jego skład. Zespół ma m.in. czytać i konsultować scenariusze filmowe, przed wdrożeniem ich do realizacji. Pani Natalia Fiedorczuk - Cieślak rozbroiła mnie stwierdzeniem, że główną zaletą funkcjonowania tego zespołu jest to, że dany scenariusz czyta druga osoba (oprócz samego autora),
a poza tym pozostali młodzi literaci, zajmują się różnymi rzeczami - ktoś pracował
w korporacji, ktoś pracuje w aptece - a to daje ciekawy kontekst. Tym samym, dla mnie, jako zwykłego słuchacza, stało się niejasne, czemu ten zespół zwie się "literackim", skoro literackie kwestie są tak naprawdę sprawą drugorzędną... Spotkanie z całym zespołem - tylko utwierdziło mnie w tej wątpliwości. Czy było nieudane? Wręcz przeciwnie. Dla mnie było udane, bo pokazało mi, jaką wartość, ale i zagrożenie niosą ze sobą rozmowy na żywo. Wartość to prawda. Zagrożenie - również prawda. Gdyby ta rozmowa, a także wcześniejszy wywiad z panią Natalią Fiedorczuk - Cieślak były nagrywane w studio - nie wydaje mi się, by ktoś zdecydował o ich emisji. A już z pewnością nie bez poprawek.
Festiwale i około festiwalowe spotkania z twórcami są nieprzewidywalne, zaskakujące i przez to bardzo inspirujące.
Nie mogłam zostać na wieczornej projekcji filmu dokumentalnego o Wojciechu Młynarskim, który koniecznie muszę kiedyś obejrzeć. Byłam rozdarta między zobowiązaniem, a chęcią obejrzenia tego filmu. Zwyciężyło poczucie obowiązku.
W drodze powrotnej, kupiłam nowy numer "Elle" i ku swojemu zdumieniu, dowiedziałam się, że do następnego numeru pisma będzie dołączony film... "Toni Erdmann". ;))))))))))
Nawiasem mówiąc, pani Grażyna Torbicka jest "na żywo" równie piękna, co w reklamach i gazetowych sesjach zdjęciowych. W dodatku, świetnie się sprawdza
w roli prowadzącej spotkania i gospodyni całej imprezy.
Dzień był gorący i pełen wrażeń - świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy w festiwalowej kawiarence - smakował mi, jak nigdy wcześniej. ;)
Warto brać udział w takich imprezach, nawet jeśli możemy skorzystać tylko częściowo. Wiem o tym z doświadczenia.

19:24, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 sierpnia 2017
Niecodzienna codzienność

"Niecodzienna codzienność" to określenie, które znalazłam w książce
o małżeństwie Marii Czubaszek i Wojciecha Karolaka. Lubiłam panią Marię.
Czytałam o niej książki i artykuły. Wydawało mi się, że sporo o wiem o jej życiu. Dlatego, początkowo nie planowałam sięgać po nową książkę na ten sam temat. Poleciłam ją jednak koleżance, która chciała kupić jakąś książkę dla Młodej Pary
na ślub. Wydawało mi się, że opowieść o małżeństwie z tak długim stażem, będzie dobrą inspiracją w dniu ślubu. ;) Koleżanka kupiła książkę i przyniosła, bym ją zapakowała. Przy okazji dała mi szansę "przejrzenia". ;)


Przeglądanie zakończyło się zakupieniem osobistego egzemplarza, a po pewnym czasie, ponownym nabyciem książki dla kolejnej pary na ślubnym kobiercu.
Warto przeczytać, bo to piękna opowieść o miłości, akceptacji i byciu sobą
w związku.

Tagi: książka
12:12, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 lipca 2017
Przenikanie

Ledwie zdążyłam napisać o cyklu artykułów z działu Uroda w "Wysokich Obcasach", a tymczasem w ostatnim numerze, bohaterką była pani Anna Królikiewicz z Sopotu. Wśród interesujących rzeczy o których opowiedziała, znajdujemy m.in. taką myśl: "Mam jedno ciało, na złe i na dobre. Jesteśmy w mocnym związku. Ono mi umożliwia życie, jedyne, które mam do wypełnienia". Ku mojej uciesze, pani Anna jest osobą, której zawdzięczam ubiegłoroczne, wspaniałe wrażenia podczas wizyty w ogrodzie Muzeum Sopotu, gdzie realizowała autorski projekt "Zapisane w chlebie". A dziś, kupię sobie odżywkę do paznokci Eveline za 7zł, która daje zbliżony efekt kolorystyczny do lakieru Chanel, z limitowanej edycji, który dwadzieścia lat temu zachwycił panią Annę. Lubię to przenikanie światów i spraw małych i dużych.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,22162048,cialo-mi-nie-sciemnia.html

Na jednym ze zdjęć ilustrujących tekst, wypatrzyłam łubin - ja też go bardzo lubię. ;)

11:27, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 151