RSS
sobota, 24 września 2016
Lwia część życia

Taki piękny bukiet z lewkonii i lwichpaszczy, udało mi się nabyć w tym tygidniu. Lewkonie mają przepiękny, słodki zapach! Zastanawia mnie, co te lwy robią
w nazwach delikatnych kwiatów... ;) Intrygujące. 
Lwia część życia to zwykłe, powszednie dni - przeczytałam niedawno książkę o tym, jak poprawić ich jakość.

Pierwszy raz zobaczyłam tę książkę w Empiku w Sopocie, wczesnym latem. Byłam zrelaksowana, radosna. Książka spodobała mi się wizualnie. Przejrzałam ją, usiłując zapamiętać, jak najwięcej pomysłów na "mikroakcje" polepszające jakość codzienności. Ukazuje się teraz tyle książek i druków "książkopodobnych"... Wstępnie uznałam, że ktoś miał fajny pomysł na zarobienie na książce, ale przecież ja to wszystkie umiem, wiem, stosuję... ;)
A jednak jesienią, w nieco innym stanie ducha i bardziej zabiegana, niż zrelaksowana - kupiłam sobie tę książkę. Zawiera dużo prostych, konkretnych pomysłów, typu: postaw na stole ładną misę i wypełnij ją owocami, a częściej będziesz po nie sięgać, czy napisz do kogoś papierowy list... I wiecie co? Wierzę w mikroakcje! Wierzę również w to, że czasem potrzebujemy być poprowadzeni, niemalże za rękę - chociażby przez książkę poradnikową.
Znajdujemy wtedy czas na różne drobne, ale fajne gesty i działania. Pod wpływem porady, aby podzielić się czymś smacznym - kupiłam małe słoiczki i wsypałam do nich trochę mojej ulubionej herbaty i kawy o aromacie jagodowym i podzieliłam się z koleżankami. Moja super smaczna, turecka herbata - szybko się "dzięki" tej akcji skończyła. Ale kilka osób spędziło przy niej miłe chwile i to jest cenniejsze, niż pełna puszka na kuchennej półce.
Jeśli jesteście w świetnej formie - ta książka pewnie wyda się Wam banalna. Sami jesteście pełni pomysłów. Ale w chwilach przemęczenia, osłabienia natłokiem obowiązków, czy problemami - warto do niej zajrzeć. Poprowadzi Was, podpowie jak krok po kroku zmieniać na lepsze zwykłe, nie-wakacyjne dni. 

piątek, 16 września 2016
Śmiechoterapia

Często chodzę do kina, ale rzadko widownia jest tak wypełniona i rozlega się,
co chwila gromki śmiech, jak to miało miejsce dziś. Polecam Wam na weekend ten film! Jest świetny. Ku mojemu zdziwieniu, miał nawet bardzo dobrą recenzję
w "Gazecie Wyborczej", a komediom romantycznym nie zdarza się to często.

Tagi: film
22:24, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2016
Mikroprzyjemności

Przeczytałam ostatnio książkę, której główna bohaterka - studentka, dość niefrasobliwie podejmuje pracę jako opiekunka kobiety chorej na stwardnienie zanikowe boczne. Dziewczyna potrzebuje pieniędzy, a godziny pracy opiekunki, odpowiadają jej bardziej, niż te w których pracowała, jako kelnerka. Oczywiście,
tuż po podjęciu pracy - zaczyna się orientować w stopniu skomplikowania tego zajęcia... Dużo można by pisać o tej książce i pytaniach, jakie stawia przed czytelnikiem. Dla mnie, była przypomnieniem zasady, że "słonia można zjeść,
tylko po kawałku". Ta zasada jest ważna w mojej obecnej sytuacji zawodowej.
Bec, bo tak ma na imię owa studentka, jako opiekunka musi od czasu do czasu przygotowywać posiłki. I dziwo - zakupy na targu i wykonywanie kuchennych czynności pod dyktando gospodyni domu - stają się dla niej przyjemnością. Można powiedzieć, że wręcz odkrywa nową pasję.
To ciekawe, że nawet w najtrudniejszej pracy, można znaleźć, jakieś aspekty, które będą dla nas pocieszeniem, czymś atrakcyjnym.
Polecam Waszej uwadze tę książkę, była dla mnie inspirująca.

Tagi: książka
11:26, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 września 2016
Smak wakacji

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze miałam wakacje ;), zobaczyłam w jednym
z sopockich kiosków taki kubek. Bardzo mi się spodobał. Jak przystało na produkt, który może być forma pamiątki z nadmorskiej miejscowości, miał nieco zawyżoną cenę, ale planowałam go kupić. W ferworze przeróżnych aktywności, zapomniałam o zakupach.
Jakby się tak głębiej zastanowić, to każda pita przeze mnie kawa, czy herbata (oba napoje bardzo lubię!) - ma smak wakacji. Zwłaszcza, gdy znajdę chwilę, by napić się czegoś w pracy. To są moje chwile o "smaku wakacji", smaku relaksu, beztroski, oderwania od rzeczywistości.
Dopiero piąty dzień września, a zawodowa rzeczywistość dała mi już trochę w kość. Tym bardziej, staram się przykładać wagę do szukania chwil o "smaku wakacji". Dla równowagi.
Widziałam niedawno w telewizji, świetną reklamę nowego katalogu IKEA. Filmik przedstawiał spotkanie towarzyskie w domu, gdy łączy się stoły, łączy naczynia
z różnych serii, aby znalazło się miejsce dla każdego. Ale najfajniejsze było hasło: "Nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie!". Bardzo mi się spodobało.
Ostatnie dwa tygodnie, potoczyły się dla mnie tak, że mogę śmiało powiedzieć: nie jest perfekcyjnie, ale postaram się, żeby było najlepiej! ;).

11:59, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 sierpnia 2016
Książki, morze i ... orzeł!

Wczoraj rano wróciłam z Sopotu. Kolejny raz, miałam okazję wzięcia udziału we wspaniałym festiwalu Literacki Sopot. Ściślej rzecz biorąc - stworzyłam sobie taką okazję i dobrze wykorzystałam. Program był tak wypełniony, że nie sposób tego ogarnąć, ale sztuka wyboru to umiejętność, którą warto ćwiczyć. Z radością chodziłam na spotkania z pisarzami na Kulturalnej Plaży Trójki (byłam na trzech:
z Marcinem Kołodziejczykiem, Justyną Kopińską, Katarzyną Bondą). Wzięłam udział w warsztatach "Zapisane w chlebie" w Muzeum Sopotu, dzięki czemu chałka (którą często jadam) ma dla mnie nowy, niezwykły smak! Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o tym wypieku. Z radością przesiadywałam na festiwalowych leżaczkach, zwłaszcza w Parku Książki, gdzie zachwycił mnie pięknie nakryty stół:

W tym parku była świetna akcja zbierania cytatów. Każdy mógł poczytać, jakie cytaty są ważne dla innych ludzi i dodać coś od siebie. Jako wielbicielka cytatów - specjalnie się przygotowałam i wybrałam z notatkami. ;)
W sobotę wzięłam udział w grze miejskiej, polegającej na odnalezieniu miejsc związanych z sopockimi Żydami. Tym sposobem już wiem np. gdzie jest cmentarz w Sopocie. W tym cmentarz żydowski. W poszczególnych punktach do których docierali uczestnicy gry, czekali wolontariusze i zanim otrzymało się pieczęć zatwierdzającą zaliczenie punktu - trzeba było wypełnić zadanie. Jakież było moje zdziwienie, gdy w punkcie na Monciaku usłyszałam: "Proszę zrobić zdjęcie z orłem!". Po chwilowym zawieszeniu w stanie: "Ale, jak to?!", w którym to stanie zapomniałam, że mam orła m.in. na monetach, okazało się, że stoję przy budynku apteki "Pod orłem". W tejże aptece na ladzie znalazłam takiego orła:

Pracownicy musieli być nieco zdziwieni jego jednodniową, wzmożoną popularnością, jako obiektu do fotografowania. ;)

Byłam również w Sopotece na ciekawym spotkaniu dotyczącym blogów książkowych i nowych form popularyzowania czytelnictwa. Dało mi to dużo do myślenia.

W pensjonacie, gdzie mieszkałam, było fajne patio. Przyjemne miejsce do czytania:

Poza tym, w Sopocie, gdzie się człowiek nie obróci widzi coś ciekawego. ;)

W pokoju hotelowym miałam bardzo duży wybór kanałów telewizyjnych, a na jednym z nich w weekend był maraton serialu "Przyjaciele". ;) Uwielbiam ten film, więc super było nocą przypomnieć sobie stare, dobre czasy, gdy oglądałam go pierwszy raz.

Pozostały wspaniałe wspomnienia. Powrót do rzeczywistości jest trudny.

12:42, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2016
Ahoj!

Niedawno w sklepach Tchibo była fajna kolekcja rzeczy w stylu "marine". Bardzo spodobała mi się prostota i urok powyższych kubeczków. ;)
Nabyłam komplet skarpetek z tej serii i przed chwilą wylądowały w walizce.

(zdjęcia pochodzą ze strony sklepu Tchibo).

Jutro rozpoczyna się festiwal Literacki Sopot. Jutro o tej porze będę nad morzem! ;) Miło mieć taką perspektywę!

Tagi: sopot
17:22, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Pozory mylą

Ten sierpniowy weekend, spędziłam między innymi, na Jarmarku Jagiellońskim. Pooglądałam piękne stoiska z rękodziełem, zachwyciłam się ceramiką i haftami, pięknymi sierpniowymi bukietami. Przywiozłam trzy czasopisma: "Weranda Country", "Sielskie Życie", "Sielska Kuchnia". W ramach promocji, można było otrzymać ich starsze numery. Miło jest popatrzeć zwłaszcza na przepiękne zdjęcia.
I chociaż nie marzę o domku na wsi - docenić urok potrafię. ;)
W sklepie drugiej szansy, kupiłam parę dni temu książkę o której głośno było, gdy została zekranizowana:

O dziwo - nie oglądałam filmu (z czego bardzo się cieszę, bo wolę najpierw czytać książki, a potem oglądać filmy, które powstały na ich podstawie). Czytałam mnóstwo tekstów o tym filmie, recenzji, wywiadów, ale uznałam, że mnie nie zainteresuje. ;)))))))))) Kulinaria nie są moim hobby, chociaż jestem smakoszem. Owszem, lubię jeść dobre rzeczy, pójść do fajnej restauracji, na Targ  Śniadaniowy, czy kiermasz z regionalną żywnością. Oglądam "Kuchenne rewolucje" i "Ugotowanych". Wyszłam jednak z założenia, że historia dziewczyny, która postanawia w ciągu roku wypróbować wszystkie przepisy kulinarne ze starej książki kucharskiej i będzie opisywać to na blogu - to nie dla mnie. Pozory mylą! Mogłam się tego domyślać, bo przecież podobał mi się film pt. "Ratatuj", a też na logikę: kucharz - szczur - teoretycznie nie powinien specjalnie mnie zainteresować. ;) Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zaczęłam dziś czytać tę książkę, miałam sceptyczne podejście, a jestem już w połowie. To o czymś świadczy. ;)
Dobrze, że mam w perspektywie pyszny obiad i tartę malinową do kawy, bo nie jest to lektura, którą polecałabym komuś na diecie. ;) Przynajmniej, nie temu, kto ma wyobraźnię.
Na koniec mały cytat z książki:

"Nikt z nas nie wie na pewno, do czego jesteśmy stworzeni, ale jeśli jesteśmy stworzeni do wspólnego siedzenia, jedzenia i cudownej zabawy, to zupełnie wystarczy".

wtorek, 09 sierpnia 2016
Lekcje uważności

Czytam sporo tzw. prasy kobiecej. Ostatnio, dość często trafiałam na teksty
o uważności (o specjalnych warsztatach uważności, poradnikach na ten temat itp). Świetną lekcją uważności jest przebywanie z dziećmi. Miniony tydzień był dla mnie okazją dostrzegania m.in. wszystkich motylków w okolicy, uważnego oglądania łatek mijanych psów itp. To bardzo relaksujące! ;)

W tak zwanym międzyczasie, przeczytałam dwie książki:

Obie są dość dobrymi książkami na wakacje - na tyle intrygują i wciągają, że na jakiś czas zapominasz o wszystkim wokół. W obu przypadkach, zakończenie mnie nieco zawiodło, ale zanim do niego dotarłam - miałam ochotę przewertować strony, aby rozwikłać tajemnicę. ;) A to dobrze świadczy o treści i umiejętności budowania napięcia.
Obie książki, niejako przy okazji, dotykają problemu społecznego postrzegania osób, które mają jakieś problemy psychologiczne. W pierwszym wypadku - chodzi o trudności w przystosowaniu się do roli matki, w drugim o żałobę.
Było coś dla ducha, pora na coś dla ciała. Jeśli lubicie smak różany, to polecam Wam jogurt z Lidla w letnim smaku o wdzięcznej nazwie "malinowa róża" ;).

niedziela, 31 lipca 2016
Jesteś szczęśliwa?

Byłam w kinie, na nowym filmie Tomasza Wasilewskiego. Jego poprzedni film - "Płynące wieżowce", zrobił na mnie duże wrażenie. Sam reżyser, wydaje mi się interesującym, poszukującym twórcą. Z przyjemnością czytam wywiady, jakich udziela.
"Jesteś szczęśliwa?" to kluczowe pytanie, jakie zadaje jedna z bohaterek "Zjednoczonych Stanów Miłości".
To jeden z tych filmów, który zapamiętam na długo. Wyrazisty. A jednak, nie odważyłabym się polecić go nikomu. Nie tylko dlatego, że nie jest relaksującym, kolorowym obrazem na weekend... Nie dlatego, że nie każdy akceptuje naturalistyczne sceny seksu i nagość bez retuszu. Bardziej dlatego, że refleksje do których ten film skłania mogą być gorzkie...

W najnowszym numerze "Pani" jest wywiad z Tomaszem Wasilewskim. Opowiada w nim o wielu swoich przeżyciach z dzieciństwa. Jedno ujęło mnie szczególnie. Wspomina sąsiadkę, która przychodziła do jego mamy codziennie o godzinie 12.00. na kawę. Podkreśla, że pijąc kawę właściwie o niczym szczególnym nie rozmawiały. Po prostu siedziały przez chwilę ze sobą. Fajnie jest przypomnieć sobie o tym, że jest wiele piękna w takim zwykłym posiedzeniu przy kawie. Nawet, jeśli spotkaniu nie towarzyszą wielkie emocje, wiekopomne dyskusje. Jak w tym słynnym skeczu kabaretowym z Maciejem Stuhrem - "Siedzimy, nic się nie dzieje..." ;).

13:54, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lipca 2016
Lecisz!

Każdy blog jest moim zdaniem "listem w butelce". Nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie, ktoś dotrze do treści, którą nadaliśmy... Co fenomenalne - dotyczy to w równym stopniu wszystkich blogów i tych profesjonalnych, których autorzy zarabiają na blogowaniu i tych malutkich, niszowych, na które systematycznie zagląda garstka osób.

Dlatego, czasem, gdy natknę się na coś wartościowego - bardziej świadomie,
niż zwykle - wrzucam do blogowego morza "list w butelce" - z nadzieją, że wyłowi go kiedyś ktoś, komu się przyda. Dzisiaj, będzie to piękny i mądry cytat z wywiadu, jakiego Xawery Żuławski udzielił, jakiś czas temu "Urodzie Życia". Co więcej, mam świadomość, że kiedyś te słowa - mogą się przydać także mnie samej.
Oby, jak najpóźniej!

"Wiem, że stan osierocenia po śmierci rodziców można odczuwać jako pustkę, ale ja powtarzam: "Nie idź w tę pustkę! Po co ci ona? Chcesz wpadać w ten wir? Przyjdzie czas śmierci i będziesz się wtedy z tą śmiercią całować, zastanawiać się co to jest i dlaczego. A dzisiaj? Zostawili cię z życiem. Wypuścili cię w świat tak do końca. Oni odpadają, a ty lecisz. Miłość jest, kochamy się, znamy się, mamy te obrazy siebie i cóż więcej chcesz?"

17:52, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 146