RSS
piątek, 28 lipca 2017
Sekreciki

Od lat czytam "Wysokie Obcasy" i chociaż ostatnimi czasy, nieco mnie rozczarowują, to pojawił się w nich cykl, w ramach którego kobiety opowiadają o swoich rytuałach pielęgnacyjnych, ulubionych kosmetykach, sposobach, by poczuć się pięknie.
Ten cykl, chociaż nie jest regularny, sprawia mi prawdziwą frajdę. W dużej mierze dlatego, że bohaterki są bardzo zróżnicowane pod względem wieku, pracy, sytuacji życiowej (w tym materialnej). Czasem o swoich ulubionych kosmetykach opowiadają młode dziewczyny, ale zdarzyło się, że bohaterka miała sześćdziesięcioletnie córki.
Dzięki tym wywiadom poznałam stronę: http://elementzenski.pl/ 
W wolnych chwilach, z przyjemnością czytam te kobiece sekreciki, zaglądam do kosmetyczek. Dzięki opowieściom dziewczyn, odkryłam maski w płachtach (tanie nie są, ale bardzo przyjemne i relaksujące), a także Czarne Mydło Babuszki Agafii. Kiedyś, napisałam o jakimś produkcie na blogu i dostałam informację zwrotną,
że to denerwujące, bo wszędzie ktoś coś poleca itd. Ja odbieram takie rzeczy trochę inaczej. Odróżniam wpisy reklamowe, nawet w miarę zakamuflowane, od sytuacji, gdy ludzie opowiadają o ulubionych rzeczach. Lubię sprawdzać, czy coś spodoba się i mnie. Maseczki i to czarne mydło - spodobały mi się, a sama pewnie, bym po nie nie sięgnęła, gdyby nie czyjś zachwyt.
Moim wakacyjnym odkryciem jest olejek w kremie Bielendy. Kupiłam go już mamie, poleciłam koleżankom, wspominam o nim przy okazji pisania o Elemencie Żeńskim, bo może sprawi frajdę także komuś z Was (jest naprawdę skuteczny).

18:17, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 lipca 2017
Sen nocy letniej

Kiedy ostatni raz pisałam coś na blogu był miesiąc do wakacji, a teraz - pierwszy ich miesiąc się kończy. Czas pędzi, jak szalony.
Wiele się działo i kompletnie nie miałam czasu, aby cokolwiek odnotować w moim internetowym notatniku - pamiętniku. ;)
Najfajniejszym wydarzeniem był wyjazd na Mazury. Mieszkałam w prawdziwym pałacu i śniłam letnie sny w łożu widocznym na zdjęciu. W połączeniu z piękną okolicą, pysznym jedzeniem i super masażem - to był wyjątkowy czas.
Poza tym, byłam dwukrotnie w Warszawie (m.in. zobaczyłam wreszcie ogród na dachu BUW) i dwukrotnie w Kazimierzu Dolnym (pływałam statkiem po Wiśle - urocza opcja).
Jakby nie patrzeć, był to udany miesiąc, całkiem bogaty w przeróżne atrakcje.
W sobotę byłam w kinie na tym filmie:

Kilka scen rozbawiło mnie, ale niestety nie ośmieliłabym się filmu polecać,
gdyż może lekko znudzić widzów.

17:50, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 maja 2017
Mamo to ja!

Pisałam już nie raz i nie dwa, że uwielbiam Dzień Matki. Dziś, tak się cudownie ułożyło, że z samego rana miałam szansę kupić piękny, piwoniowy bukiet i zawołać: "Mamo to ja!". ;) W rewanżu, otrzymałam kawkę i kanapki z pastą jajeczną
i serduszkami wyciętymi z ogórka i pomidora. ;)
Znów spotykałam przez cały dzień dzieci duże i małe z bukietami - dużymi i małymi, ale zawsze serdecznymi. To piękny dzień.
Przed Dniem Matki, prowadziłam zajęcia, w trakcie których robiliśmy z młodzieżą kartki dla mam. Kiedyś, dużo kupowałam różnych scrapbookingowych papierów
i akcesoriów. Nazbierało się tego trochę. Gdy zabieram do pracy, jakieś dla mnie już stare i opatrzone papiery z wzorami, a inni aż piszczą na ich widok - to jest świetne uczucie. Jedna dziewczynka zaskoczyła mnie tworząc bardzo prosty czekoladownik. Wzięła papier 30 na 30 cm z wzorami, które jej się najbardziej podobały, zagięła jego rogi do środka, zrobiła dziurki i wplotła wstążkę. Nakleiła okolicznościowy, wydrukowany napis. Powiedziała, że włoży do środka życzenia
i czekoladę. Oczywiście, szybko znaleźli się naśladowcy i w ten sposób, powstało kilka prostych, a uroczych opakowań na prezenciki dla mam.
Wszystkie moje papiery i inne ozdoby plastyczne czekają na swoją kolej. Zostaną pięknie spożytkowane, gdy przyjdzie na to czas.
Dziś zaczyna się Sopot Hit Festiwal. Będę go oglądać w telewizji, ale z wielką radością. Fajnie jest, chociaż myślami pobyć blisko morza. To relaksujące. ;)

18:14, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017
Wielkie małe rzeczy

"Małe wielkie rzeczy" to bardzo interesująca książka z którą spędzam ten piękny, majowy weekend. W tytule wpisu przestawiłam słowa, bo przyznam, że w księgarni zdarza mi się czynić to bardzo często. ;) Czytam, czy słyszę o interesującej książce. Zapamiętuję, jak mi się wydaje, jej tytuł, a potem w księgarni okazuje się, że wiem, że gdzieś dzwonią... ;)
Na szczęście, takie pomyłki łatwo jest odkręcić i na ogół znajduję to, czego szukam.
Ta książka porusza temat dyskryminacji. W tym konkretnym przypadku, chodzi
o dyskryminację rasową, ale myślę, że w przypadku innych jej rodzajów pewne procesy rozgrywają się podobnie, chodzi przecież o mechanizm zjawiska, a nie szczegóły. Czytając tę powieść, której główna bohaterka jest położną oskarżoną
o spowodowanie śmierci nowonarodzonego dziecka - wiele razy przyłapywałam się na myśli, jak łatwo, wręcz naturalnie przychodzi nam "nie widzieć problemu, gdy nie mamy tego problemu". Polecam Waszej uwadze tę książkę. Warto po nią sięgnąć.
Moje dwie wielkie, małe radości tego weekendu to bukiet niezapominajek odobiście zerwany i składanie serwetek według tej metody: https://www.youtube.com/watch?v=gzhh0MDE6dc 


piątek, 05 maja 2017
Majowo i piwoniowo

Spędziłam trzy piękne, majowe dni w Sopocie. Było zimno, ale bardzo słonecznie. Udało mi się nacieszyć widokiem morza, spacerami, czytaniem w plenerze. Odwiedziłam kwiaciarnię Floks, a nawet kupiłam w niej bukiet piwonii, które uwielbiam. Byłam też na pysznych pierogach z nadzieniem z dorsza w sosie koperkowym (w Filiżance i Kubku). W czasie majówki, na Placu Przyjaciół Sopotu był kiermasz - napatrzyłam się na piękne rzeczy: biżuterię (nabyłam dwie bardzo delikatne bransoletki), filcowane szale i szczególnie urocze - miniaturowe ogródki
w szklanych naczyniach. 
Jest co wspominać w podróży do pracy i z pracy! ;) 

04:59, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 kwietnia 2017
Okruchy szczęścia

"Okruchy szczęścia" to tytuł książki, którą dostałam w tym tygodniu i mam zamiar czytać w czasie majówki.
Rysunek o zakupach w IKEA, znalazłam na Facebooku, a że dla mnie takie zakupy są okruchem szczęścia - dzielę się nim z Wami. ;)
Do ostatniej chwili, nie wiedziałam, czy bardzo długi weekend będzie też moim udziałem, ale szczęśliwie - jest. Jutro wybieram się nad morze. Może uda mi się odwiedzić "Floksa" - niebanalną, sopocką kwiaciarnię o której dokładnie tydzień temu, czytałam w "Wysokich Obcasach". Zabawne jest to, że czytając, myślałam
z nostalgią: "kiedy ja tam będę..." - a będę już w poniedziałek. ;)
Przeczytałam wczoraj taką myśl:

"Przyciągasz to, czego się boisz.
Utrwalasz to, przed czym się bronisz.
Doświadczasz tego, co wybierasz".

Neale Donald Walsch

 W najbliższych dniach, wybieram chodzenie po "słonecznej stronie ulicy", czego
i Wam życzę!

10:21, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Rozczarowująco normalnie

Jakiś czas temu, w "Dużym Formacie", przeczytałam bardzo ciekawy wywiad
z Erikiem Kesselsem, założycielem i dyrektorem kreatywnym międzynarodowej agencji reklamowej. Zafascynował mnie zwłaszcza poniższy fragment jego wypowiedzi:

"Jednym z naszych pierwszych klientów był hotel, który nawet w nazwie podkreśla, że jest tanim hotelem dla backpakerów - Budget Hotel Amsterdam. Ten hotel ma dwie zalety, ceny i lokalizację, poza tym jednak nie oferuje żadnych luksusów.
Mieli dużo skarg od klientów narzekających na brak suszarki czy szamponu
w łazience. Zatrudnili nas głównie po to, żeby mieć mniej skarg. Powiedzieliśmy im, że w tej sytuacji nie pozostaje im nic poza brutalną szczerością i autoironią. Zaczęliśmy od haseł "Teraz już w każdym pokoju jest łóżko!", "Jeszcze więcej pokojów bez okna!", albo "Jeszcze więcej psich kup przed wejściem!". To ostatnie hasło wykorzystaliśmy na chorągiewkach wtykanych w psie kupy w okolicach dworca, żeby zwrócić uwagę potencjalnym klientom, którzy właśnie wysiedli
z pociągu z plecakiem.
Podczas zameldowania wręczaliśmy klientom karton z akcesoriami, których ten hotel nie oferuje. Instrukcja wyjaśnia, żeby to sobie wszystko wyciąć i porozstawiać po pokoju - tu kartonik z napisem "szampon", tam kartonik z napisem "wino". (...)
Kampania była częściowym sukcesem. Wprawdzie liczba gości im wzrosła z 60 tysięcy do 160 tysięcy rocznie, ale dalej mają dużo skarg. Tym razem skargi sa już inne - ludzie przestali narzekać na brak szamponu, ale dostają skargi typu "Przyjechałem do Budget Hotel i było rozczarowująco normalnie".

Cały wywiad był związany z promocją książki Erika Kesselsa "Ale wtopa! Jak zmieniać błędy w idee oraz inne porady z zakresu owocnego ponoszenia porażek". Oczywiście nie omieszkałam kupić sobie tej książki. Lektura zajęła mi jakieś 40 minut, gdyż jak słusznie zauważył jeden z recenzujących książkę internautów -
w reklamującym ją wywiadzie było więcej treści słownych, niż w książce... ;)




Sama historia hotelu i jego reklamy, przypomniała mi pewne studenckie wakacje, podczas których razem z koleżanką urządzałyśmy łazienkę w szkolnej klasie. Musiałyśmy zrobić tam trochę stanowisk do mycia w miskach (wodę trzeba było przynieść z kranu znajdującego się w ogródku). Powycinałyśmy trochę haseł reklamowych z czasopism (typu: "Porozpieszczaj swoje ciało!", "Podaruj sobie odrobinę luksusu!" itp) i porozwieszałyśmy je wśród kolorowych, plastikowych misek i parawanów z kocyków w kratę. ;) Do dziś pamiętam tamtą prowizoryczną łazienkę i muszę przyznać, że są to miłe wspomnienia... ;)

sobota, 15 kwietnia 2017
Z górki po mazurki!

Zdjęcie arbuzowych pisanek i wiele innych, "jajcarskich" pomysłów zdobniczych znalazłam tu: http://goodlivingguide.com/category/holiday/easter/ 
Pomalutku, kończy się przedświąteczne zamieszanie, nie przepadam za nim,
a jednak w jakimś stopniu ulegam, mimochodem. ;)
Niezależnie od tego, jak spędzamy święta i jak głęboko zanurzamy się w ich treść - każdemu przydaje się trochę wytchnienia od codziennego zabiegania i każdemu można życzyć nadziei, co niniejszym czynię. ;)

12:01, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 kwietnia 2017
Wiersze wszędzie!

(zdjęcie znalazłam na https://pl.pinterest.com/

Jestem zachwycona akcją "Wiersze w mieście", jaka realizowana jest obecnie
w Warszawie. Lubię poezję. Uważam za świetny pomysł, wychodzenie z nią do ludzi, poprzez umieszczanie wierszy w przestrzeni miejskiej (nie widzę powodów,
by nie było takich akcji również na obszarach wiejskich i podmiejskich ;))
Gdy przeczytałam o akcji w internecie, pomyślałam, szkoda, że daleko. Ale już po chwili, zdałam sobie sprawę, że nie czekając na specjalne okazje, każdy może podzielić się z kimś wierszem, czy cytatem, który mu się spodobał, albo wręcz zachwycił. Wystarczy wydrukować lub przepisać tekst - dać w prezencie, lub uczynić elementem opakowania prezentu, oprawić w ramkę, albo powiesić na tablicy ogłoszeń. Sama zamierzam kilka wierszy wypuścić tej wiosny w świat. ;)
Może sprawią komuś radość? 

Szczegóły na temat akcji znajdziecie tu: http://www.wierszewmiescie.eu/

A na deser tekst, który ostatnio zrobił na mnie wrażenie:

Podobno jestem czarownicą. Ale jaką...? Jestem czarownicą na rozdrożu milczenia i słowa. Czarownicą, która chwyta się kolorowego balonu, liścia tańczącego na mojej drodze. Jestem płomieniem w środku lodu. Jestem cała pstrokatą pamięcią, składem staroci, z którego usiłuję się wydostać. Szukam powietrza, ptaków, ryb. Wargami spalonymi skwarem szukam złocieni 
i mleka poranka, aby odtworzyć swoje ciało i dom. Jestem tępym patefonem miłości grającym pośród ulicznego gwaru. Podążam krok w krok za krokami innych. Jestem zranioną ręką, która odtrąca,
i ręką, którą wyciągam. Jestem z wysp i z dobrej ziemi kwiatów, jestem
z dobrej myśli innych. Jestem tą, która wychodzi rano drzwiami, aby iść obok was.
 

Doina Ioanid 

tłumaczenie Tomasz Klimkowski  

Tagi: poezja
13:24, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 kwietnia 2017
Owczy pęd

Z domu rodzinnego wyniosłam tradycję wysyłania kartek świątecznych. Odkąd zainteresowałam się scrapbookingiem, robię co roku proste karteczki okolicznościowe. Pakiet zanoszę do wypisania mojej mamie wraz ze świątecznymi znaczkami. Kupując śliczne znaczki w pisanki - nieco się zdziwiłam wzrostem cen usług pocztowych. Zwykle był to wydatek niezauważalny, tym razem przy takiej samej ilości znaczków - zapłaciłam prawie 40zł. Szkoda, bo będzie to kolejny czynnik, który zniechęci ludzi do wysyłania tradycyjnej korespondencji. Tym bardziej, że kartki pocztowe w większych ilościach (czytaj - nawet do odległej rodziny), wysyłają często emeryci, którzy nie uznają smsowych życzeń za równie wartościowe.
W tym roku, nie robiłam większych zakupów plastycznych - oprócz bazi z Wycinaki. Znalazłam trochę baz kartkowych, papiery, koszyczki wycięte dla mnie kiedyś przez Skrzatkę. Zrobiłam z ich użyciem troszkę kartek z koszyczkami wypełnionymi pisankami i baziami. Aż tu nagle, przeglądając pomysły na Pinterest zauważyłam owieczkę! Polubiłam ją od pierwszego wejrzenia. Owce zdominowały moje tegoroczne kartki. Skorzystałam z najprostszych środków: papier wizytówkowy, wydruki owieczkowe i życzeniowe, taśma dwustronna i kawałki grubej tektury z pudełka, by uzyskać efekt 3D.
Jestem z tych owczych kartek bardzo zadowolona. Jutro stadnie polecą w świat. ;)

Tagi: kartki
18:19, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »