RSS
sobota, 11 marca 2017
Z górki na pazurki!

Wazonik widoczny na zdjęciu to rękodzieło. Kupiłam go w sklepie drugiej szansy
za 3 zł, a potem dzięki naklejce - wizytówce, znalazłam w Internecie sklep
z ceramiką z którego pierwotnie pochodził. W wazoniku jest kwiat z Dnia Kobiet. Bardzo, ale to bardzo lubię goździki. Chociaż szef, który nam je kupił - potraktował je z przymrużeniem oka, mnie te kwiaty bardzo się podobają - są piekne, trwałe, mają subtelny zapach. 
Lubię też Dzień Kobiet, nie mam żadnych uprzedzeń do tego święta. Gdy 8 marca, wieczorem wracałam z pracy, widziałam sporo kobiet z bukietami i pojedynczymi kwiatami i wszystkie wyglądały radośnie. ;)
Miałam bardzo pracowity tydzień, wytchnienie przynosiły mi jedynie chwile na czytanie. Ale jutro o tej porze będę już... Tym razem (niestety) nie tradycyjnie - nad morzem, lecz wręcz przeciwnie w drodze w góry. ;) Jadę na tydzień na szkolenie, połączone z wypoczynkiem. Jestem ciekawa, jak to będzie. I cieszę się na te nadchodzące dni.

14:20, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 marca 2017
Wiosna, ach to ty!

 

Od kilku dni - wyraźnie można wyczuć wiosnę. Jest tuż tuż... ;) Kupuję bukiety żonkili
i tulipanów, aby uczcić cieplejsze dni. Nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, ale w każdej luźniejszej chwili towarzyszą mi książki. Trzy z nich, przeczytane jedna po drugiej okazały się strzałem w dziesiątkę:


 
  

Wczoraj przeczytałam fajną myśl, że są "recenzenci" i "zajawkowicze".
Gdy wspominam o przeczytanych książkach, przeważnie wcale nie chcę być recenzentem (w wielu wypadkach, nawet bym nie śmiała). Wystarczy mi rola "zajawkowicza", który zwraca uwagę na dany tytuł, bo dla niego lektura była ciekawa, inspirująca, istotna. Sama, gdy słyszę lub czytam o książce, którą ktoś poleca - najczęściej wyszukuję o niej informacje w Sieci, lub idę do księgarni i korzystam
z "próbnej" lektury fragmentu. 
Gdy kupowałam książkę ze wspomnieniami o księdzu Kaczkowskim, młoda kobieta stojąca przede mną w kolejce, kupiła książkę pt. "Mleko i miód". Zaciekawiona tytułem, planowałam sprawdzić, co to za książka. Zanim zdążyłam to zrobić, ponownie byłam w księgarni i na jednym ze stolików natknęłam się właśnie na tę książkę. Okazało się, że to zbiór wierszy. Czytam je obecnie z wielką przyjemnością, kilka z nich stało się mi bliskimi. To niezbity dowód na to, że czasem wystarczy mała "zajawka", aby znaleźć dobrą książkę dla siebie.

 

Tagi: książka
13:53, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 lutego 2017
Apetyt na życie

Bardzo lubię Tłusty Czwartek. Nie tylko dlatego, że smakują mi pączki. Akurat o te pyszne w tym dniu trudno, ze względu na masowość produkcji. ;) Mam takie, przygotowane przez moją mamę, z konfiturą malinową, ale dziś oprócz słodyczy pączków - towarzyszą mi słodkie wspomnienia. Doskonale pamiętam,
jak cieszyłam się tym dniem w dzieciństwie. Uwielbiałam go!
Niedawno, szłam do sklepu z synkiem mojej koleżanki, który dostał 5 zł i mógł sobie kupić za to, co tylko zechce... Nie wiem, czy sama mając 100 zł - doświadczyłabym takiej obfitości, jak on przy 5 zł. Przez całą drogę rozważał, co sobie kupi! Tak się cieszył, że ma ogromny wybór - może batona, może loda, może paluszki... ;)))))))))) Słuchając go - pomyślałam, że jest w tym coś pięknego.
Tak samo, od rana do wieczora, traktowałam w dzieciństwie Tłusty Czwartek. Jedno wielkie - WOW! ;)
Im człowiek jest starszy, tym trudniej mu zachować apetyt na życie. Dlatego, tak ważne jest, by dostrzegać wszystkie chwile, gdy coś w nas woła: "Jest super!". ;)

17:29, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2017
Pora umierać

W miniony weekend, przeczytałam refleksje pewnej blogerki na temat posiadania telewizora. Zdecydowała się ona (po pewnej przerwie) na powrót do grona widzów tradycyjnej telewizji, gdyż brakowało jej przypadkowości w doborze tego, co ogląda. Doskonale zrozumiałam ten argument. Sama mam stary, ale jary telewizor, mam swoje ulubione programy, ale coś co lubię szczególnie, to odkrywanie filmów
i programów "przypadkiem", "przy okazji". Wiele razy natrafiłam w ten sposób na coś arcyciekawego.
Wczoraj wieczorem w taki właśnie sposób, obejrzałam piękny film "Pora umierać". Zachwyciła mnie genialna rola pani Danuty Szaflarskiej i nie mniej wspaniała rola ... psa. Wyjątkowy, poetycki klimat filmu na długo zostanie mi w pamięci.

Tagi: film
10:04, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 lutego 2017
Miłośnie

Z okazji zbliżających się Walentynek już dwa razy robiłam kartki - raz zespołowo i raz indywidualnie. Na przykład takie dwie:

 A na deser będą dziś dwa wiersze:

DZIEŃ UŻALANIA SIĘ

ludzie mają żony dzieci
czternaścioro wnucząt
koty psy hulajnogi
a ja
ja nawet nie jestem w stanie
zadzwonić do tej Marty
w której się tak bardzo zakochałem
no powie mi pan
dlaczego tak jest

no 
powiem panu
każdy człowiek jest inny
ale pan jest jeszcze bardziej inny
niż każdy człowiek

Andrzej Kotański

 

UPRAGNIENIE 

Ja X biorę ciebie Y za małżonkę.
Ja X obiecuję ci miłość.
"świadomie i dobrowolnie wstąpiliście do kancelarii parafialnej
świadomie i dobrowolnie mówiliście prawdę w czasie egzaminu przedślubnego
świadomie i dobrowolnie przez 3 niedziele opłacaliście zapowiedzi"
-... i będą dwoje w jednym ciele - powiedział Pan.

2, 2, 2, 2+1, 2, 2+3, 2+1, 2+2, 2+4, 2+1, 2,
2+1, 2+1, 2, 2+2, 2+1, Ja X i ja Y:
kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje, ciężko haruje na chleb.

Oczekiwaliśmy, oczekiwaliśmy i potem
jeszcze później zaczęły zadowalać nas
polowania na wróble
mocno, mocno dusiliśmy je w garści
a z piór wyplatamy podłużne przedmioty
służące do przechowywania starych zdjęć.

 Piotr Bołtuć

Tagi: kartki poezja
05:03, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 lutego 2017
Co Ci w duszy gra?

Byłam dziś w kinie na filmie "La La Land". Nie jestem jakąś szczególną fanką musicali i początkowe sceny filmu mi o tym przypomniały... Zastanawiałam się,
czy aby na pewno to propozycja dla mnie. Ale to, co myślisz i to, co czujesz, to czasem dwie odrębne kwestie. Każda kolejna scena, każda piosenka, trafiała prosto do mojego serca. To piękny film. Skłania do refleksji nad tym, co jest moją pasją, czego pragnę od życia... Jaką melodię słyszę w swojej głowie i co z nią robię. Czy czasem jej nie zagłuszam? 
Zaryzykuj - idź do kina. Możesz się rozczarować - to się zdarza. Ale jest całkiem prawdopodobne, że ten film oczaruje Cię tak, jak mnie... ;) I nie mniej - zaskoczy...

Tagi: film
23:21, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2017
Kosmos

Czytam sporo czasopism, a przeczytane - zdarza mi się oddawać innym. Przed oddaniem, przeglądam je "na pożegnanie" i wtedy jestem bardziej czujna, dostrzegam, jakieś istotne dla mnie cytaty. Przy okazji takiego przeglądu, znalazłam dziś dwie myśli. W "Urodzie Życia", słowa Stanisławy Celińskiej: "Trzeba wychodzić z domu, żeby poczuć przestrzeń, żeby kosmos miał dostęp do nas". To jest fragment odpowiedzi na list czytelniczki. Bardzo mi się spodobał, bo mam podobne doświadczenia. Wydaje mi się, że dla kondycji psychicznej, bardzo ważne jest "wyjście z domu". Nawet na najzwyklejszy spacer. A co dopiero, gdy można pójść na plażę, albo molo. ;)))))))) Wtedy ''kosmos" ma doskonały dostęp do nas. ;)
Druga myśli, pochodzi ze "Zwierciadła" i jest fragmentem tekstu Katarzyny Montgomery: "Nawet jeśli szklanka wydaje się nam do połowy pusta, to my same możemy ją napełnić".
W ramach napełniania "mojej szklanki" wiosną, znów kupiłam sobie hiacynty. Na szczęście zaczekały z pełnym rozkwitem, aż powrócę do domu z ferii. Uwielbiam ich zapach.

13:04, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 stycznia 2017
Impuls

Kiedy oglądam reklamy filmów, przed seansem na który kupiłam bilet, układam zwykle w głowie listę kolejnych tytułów do obejrzenia. W ten sposób, podjęłam decyzję o wybraniu się do kina na film pt. "Kot Bob i ja". Film oparty jest na prawdziwej historii ulicznego grajka, zmagającego się z nałogiem narkotykowym, którego życie zmieniło się, gdy przygarnął bezdomnego kota. Jest to film klasy "B" (w optymistycznej wersji), ale nie zawsze szukam w kinie artyzmu. Czasem lubię proste historie i zwierzęta w głównych rolach. Nawiasem mówiąc - w filmie "gra" prawdziwy kot, który odmienił życie swego nowego pana.
Ten film przypomina, że czasem drobna zmiana, może być impulsem do życiowej rewolucji.

Tagi: film
18:35, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2017
Fanaberie regeneracyjne

Spędziłam cudowny (jak zwykle!) weekend w Sopocie! Z mnóstwem przyjemności: chodzeniem kilka razy dziennie na molo, długimi spacerami, pysznymi kawkami
i ciastkami, tudzież obiadkami, zakupami w moim ulubionym sklepie Tiger (od niedawna "latający"). Było wspaniale!
Dzięki Skrzatce, odwiedziłam również Gdynię i jadłam smaczne pierogi oraz piłam pyszną herbatę z konfiturami w tym lokalu:https://www.facebook.com/PierogarniaPierozekGdynia/.
Przeczytałam przed chwilą opinie innych gości i ku swemu zdumieniu, dostrzegłam skargę na pomylone zamówienie. Cóż, takie rzeczy się zdarzają ;), coś o tym wiem, ale i tak bardzo mi się podobało to miejsce. Plus za świeżą prasę. Miło było poczytać "Wysokie Obcasy", przy naprawdę dużym kubku herbaty.
W Sopocie przetestowałam nową naleśnikarnię: https://www.facebook.com/nalesniakarniafanaberia.sopot/?hc_ref=SEARCH. Nie omieszkam powrócić. ;)
Przy okazji pobytu, udało mi się obejrzeć przedpremierowo "Sztukę kochania".

Miałam spore oczekiwania wobec tego filmu i na szczęście zostały spełnione. Powiem więcej, okazało się, że nie doceniałam ani Magdaleny Boczarskiej (grającej Michalinę Wisłocką), ani Marii Sadowskiej (pani reżyser). Obie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły swoim profesjonalizmem.
W filmie, pada w pewnym momencie hasło: "Regenerujcie się na zewnątrz!". Bardzo mnie ten epizod rozbawił i zainspirował do nadania tytułu temu wpisowi.
Weekend jest dla mnie tym bardziej regenerujący - im więcej fanaberii uda mi się
w nim zmieścić. ;)
Zrobiłam trochę fajnych zakupów w Tigerze, w rodzaju: różowe pianki do kawy, spinacze w fajnych kolorkach, brelok do kluczy - pingwin ;). Kupiłam też śliczną łopatkę do ciasta, taką jak na tym zdjęciu: http://www.slodkabulka.pl/2016/06/happiness-is-a-piece-of-cake-2/.
Byłam dwa razy w Sopotece, raz na spotkaniu z pisarzem - marynarzem, a drugi raz, zwyczajnie - poczytać prasę. Założyłam sobie nawet kartę biblioteczną, ugruntowując swoją sympatię dla tego pięknego miejsca.
Gdy jestem na sopockim molo, często słyszę rozmowy telefoniczne w stylu: "Wiesz, gdzie jestem? Wyobraź sobie, że na molo! Widzę Grand Hotel! itp". Sama też takie rozmowy mam na swoim koncie. I wiecie co? Uwielbiam słyszeć tę radość w głosie ludzi, którzy to mówią. Jest bardzo podobna, niezależnie od tego, czy głos należy do gimnazjalistki, czy emeryta.
Dziś na kolację mam rybkę zakupioną wczoraj w "Barze Przystań". I miłe wspomnienia.

czwartek, 19 stycznia 2017
Uroki zimy

Staram się codziennie znaleźć czas na spacer i doceniam piękne zimowe widoki. Tym bardziej, że należę do szczęściarzy, którzy mają obecnie ferie. Zima jest wspaniała, gdy jesteś na dworze wtedy , kiedy chcesz i tyle, ile chcesz.
Bardzo przyjemnie jest po długim spacerze, zrobić sobie herbatę i usiąść z książką. Zaczęłam czytać tę:

Nie interesuję się jakoś szczególnie historią, ale sięgnęłam po ten tytuł ze względu na nazwisko autora. I nie pomyliłam się. Porządny pisarz jest w stanie zainteresować czytelnika każdą tematyką.
Obecnie, gdy na rynku wydawniczym jest całkiem sporo "wyrobów książkopodobnych", gdy ludzie znani, wydają kilka książek rocznie (i to na przeróżne tematy), a bywa, że w jednej rodzinie  - każdy jest "pisarzem" - tym bardziej docenić należy książki dopracowane, wydane z pasji, a nie stanowiące li i jedynie produkt, który ma przynieść określony zysk. Mój nauczyciel historii z liceum - nieźle by się zdziwił, gdyby wiedział z jakim przejęciem czytam kolejne rodziały tej książki.
Zabiorę ją ze sobą w podróż, gdyż jutro o tej porze będę już nad morzem! ;)