RSS
czwartek, 05 stycznia 2017
Hygge w praktyce

Miałam dziś wolny dzień, a przed sobą długi weekend. Już sama taka sytuacja jest bardzo "hyggeling" ;). Jak widać lektura dwóch książek, o modnej obecnie sztuce poszukiwania przyjemności w zwyczajnych rzeczach - nie poszła na marne. Umówiłam się z dawno nie widzianą koleżanką. Poszłyśmy na długi, zimowy spacer do parku. Potem, zjadłyśmy pyszny obiad w restauracji, której przytulność
w jakimś stopniu odzwierciedla powyższe zdjęcie. Nie śpieszyłyśmy się, wspominałyśmy różne zdarzenia z przeszłości. Dużo się śmiałyśmy. ;)
Ponieważ, jest całkiem spory mróz - przyjemnie było wrócić do ciepłego domu. Mam herbatę z sokiem malinowym i kilka nowych książek do czytania.
W Lidlu kupiłam cebulki hiacyntów - codziennie będę się zbliżać do momentu,
gdy zakwitną. Uwielbiam ich doskonały wygląd i zapach!
Dużo pięknych rzeczy zdarza się człowiekowi - ot tak. Ale, jeśli macie trochę więcej czasu wolnego - zaplanujcie coś miłego. Wtedy dzień nabiera smaku, unika przykrego losu dni, których nie będziemy pamiętać. Dzisiejszy czwartek zachowam w pamięci na długo. Był wspaniały. ;)

20:47, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 stycznia 2017
Śmiało!

Od kilku lat, na początku roku, wybieram słowo - klucz. Ma mnie inspirować
w nadchodzących miesiącach. W poprzednim roku, moim słowem był "przepływ"
(ni z gruszki, ni z pietruszki, nie przeczuwałam, co to może oznaczać w praktyce).
W tym roku jest inaczej. Podejrzewam, w jakich momentach roku, słowo - klucz będzie mi potrzebne, aby wesprzeć i dodać otuchy.
Ciekawe, jaki będzie ten świeżutki 2017 rok? ;)

11:37, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2016
Pochwała codzienności

Kiedy przeczytałam w jednej z recenzji, że film "Paterson" jest pochwałą codzienności - czułam, że muszę go obejrzeć. Nie myliłam się. ;) Zakończyłam rok, jak przystało na kinomankę - wizytą w studyjnym, kameralnym kinie. Były w nim fotele w starym stylu, a na sali choinka też w starym stylu. ;) Mimo niskiej temperatury - cieszyłam się, że to nie multipleks, staromodny wystrój, pasował do tego niszowego filmu. Główny bohater filmu jest kierowcą miejskiego autobusu,
a w wolnych chwilach pisze wiersze...
To nie jest film dla masowej widowni, ale ci, którzy lubią poezję, polubią także Patersona, jego ekscentryczną żonę i zabawnego psa. Swoją drogą... doskonała psia rola!
Ten film świetnie się wpasował w moje refleksje na koniec 2016 roku. Wczoraj szukałam czegoś na swoim blogu i przy okazji przypomniałam sobie wiele fajnych momentów. Mogę z wdzięcznością powiedzieć - to był rok pełen wspaniałych chwil!
Paterson jest wrażliwy na różne subtelne znaki występujące w codzienności.
Też jestem czuła na takie drobiazgi. Umiem docenić sytuację, gdy sprzątając starą bibliotekę, przypadkowo znajduję widokówkę z molo w Sopocie (z 1967 roku!). ;) Ocaliłam ją przed trafienie na makulaturę i odgrywa obecnie rolę zakładki. ;)

Miłego Sylwestra! Takiego, jak lubicie!

21:53, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2016
Chwile

Czas pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem jest dla mnie pasmem przyjemnych chwil. Mam wolne, nie muszę jeździć do pracy. Bardzo czekałam na te spokojne dni, kiedy mogę spać do woli, nigdzie się nie spieszę. To wspaniały okres. Tym bardziej, że w bliskiej perspektywie są ferie zimowe.
Mam sporo czasu na uważną lekturę. W świątecznym wydaniu "Dużego Formatu", był bardzo ciekawy tekst o Wigilii organizowanej przez wspólnotę Sant'Egidio dla bezdomnych. Zrobiły na mnie wrażenie zwłaszcza dwie kwestie. Po pierwsze, mimo bardzo niepewnego zaplecza ekonomicznego, w ciągu ośmiu dotychczas zorganizowanych Wigilii - nie zabrakło dla nikogo jedzenia, ani prezentu...
A druga, ważna dla mnie nauka z tego tekstu, zawiera się w zdaniu: "Nie odmieniamy ludzkiego losu, odmieniamy krótkie chwile". To zdanie, przyda mi się także w mojej pracy. Czasem, miałam wewnętrzne dylematy, związane z niewielkim zakresem, w jakim mogę wpływać na jakąś sytuację. Myślę, że odmienianie chwil - też ma sens i nie warto przegapiać tego procesu, koncentrując się na wielkich, nieosiągalnych celach.

Wielu pięknych chwil na zakończenie roku!

16:49, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2016
Jest taki dzień...

24 GRUDNIA 1971 ROKU

V.S.

W Wigilię każdy do żłobu się pchałby:
w delikatesach ścisk, błoto i zaduch.
Z powodu puszki kakaowej chałwy
organizuje oblężenie lady
tłum objuczony, grożąc samosądem:
każdy sam sobie królem i wielbłądem.

Torby, pakunki, worki, siatki, tutki,
czapki, krawaty, przekrzywione na bok.
Wszędzie woń dorsza, cynamonu, wódki,
świec, mandarynek, igliwia i jabłek.
Przez chaos twarzy i śnieżną zawieję
nie da się dojrzeć ścieżki do Betlejem.

Roznosiciele ubożuchnych darów
śpieszą się, skaczą do tramwajów w biegu;
w wyrwy podwórek wsiąka z wolna naród,
choć wie, że nie ma w stajence niczego:
nie ma bydlątek, żłobu, ni tej Pani,
nad której głową nimb złoty się pali.

Pustka. Lecz sama myśl o niej sprowadza
światełko znikąd. I światłość się jarzy.
Im potężniejsza jest Heroda władza,
tym większa pewność, że cud się wydarzy.
W tej zależności, trwałej niewzruszenie,
ma swój mechanizm Boże Narodzenie.

To właśnie Jego niechybne nadejście
świętują wszyscy, zestawiając razem
stoły. Choć gwiazdy w ciemnościach nikt jeszcze
nie wypatruje, widać już wyraźnie,
że zacność jakaś wśród ludzi rozbłyska,
jak rozniecone pasterzy ogniska.

Sypie śnieg; twarze jak plamki w zamieci.
Dymią fanfary kominów. Król Herod
pije, Kobiety ukrywają dzieci.
Kto zaś nadchodzi — dowiesz się dopiero:
nikt jeszcze nie wie, i gdy to się zdarzy,
może nie pozna nikt przybysza twarzy.

Lecz, gdy w drzwiach twoich, otwartych w połowie,
z mgły i przeciągu, i mroku gęstego
postać wyłania się, w chuście na głowie,
wtedy i Dziecię, i Ducha Świętego
całym swym wnętrzem otulasz jak gniazdem;
spoglądasz w niebo — i widzisz ją: gwiazdę.

JOSIF BRODSKI

tłum. Stanisław Barańczak

Jest coś niezwykłego w tym przedświątecznym zamieszaniu oraz jego powtarzalności. I kontraście, jaki powstaje w kolejne dni...
Życzę Wam takich Świąt, jakie lubicie! I jak najwięcej tego, za czym w powszednie dni - tęsknicie!

18:37, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2016
Czas prezentów

Czy macie już wszystkie prezenty świąteczne? Przyznam, że ich przygotowywanie
to moje ulubione przedświąteczne zajęcie.
W tym roku, zachwyciły mnie prezentowe pakiety tematyczne, takie jak na tych zdjęciach, znalezionych na https://pl.pinterest.com/:

 

Dla dwóch osób przygotowuję pakiety w stylu "Domowe SPA" - kupiłam koszyczki,
a do nich dobieram kosmetyki, świeczki itp. Przy okazji odkryłam, że Ziaja ma fajne świąteczne kosmetyki m.in. o zapachu pierniczków.
W firmowym sklepie Ziaji kupiłam też maseczki SOPOT SPA - myślę, że będzie to fajny prezent dla moich koleżanek (nawet podrzucony anonimowo, zostanie
z pewnością zidentyfikowany ;)).
Ładne etykietki do prezentów, do wydrukowania, znajdziecie tu:

http://archistacja.pl/index.php/2016/12/09/etykietki-do-prezentow-do-druku/

Miłego wybierania i pakowania prezntów! 

12:53, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 grudnia 2016
Gwiazdkowo

Pogoda dziś na to nie wskazuje, ale Święta zbliżają się wielkimi krokami. Dzięki temu, zmobilizowałam się do robienia papierowych bombek. Zrobiłam też trochę gwiazdek z tego przepisu:http://onelittlesmile.pl/2015/12/swiateczne-ozdoby-diy-papierowe-gwiazdy.html.
Bardzo podobają mi się takie proste pomysły, dzięki którym po chwili, mamy niezobowiązujące, a zarazem urocze dekoracje.
Zrobiłam też trochę kartek i zaproszenia na wigilię w pracy (te ostatnie, dzięki pięknym wycinankom od Skrzatki).

 

Tagi: kartki
09:51, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 grudnia 2016
Takie ładne rzeczy

W poszukiwaniu świątecznych inspiracji, odkryłam przepiękne plakaty:

http://archistacja.pl/index.php/2016/11/29/plakaty-swiateczne/

Podziwiam ludzi, którzy robią fajne rzeczy i dzielą się nimi z innymi. Zamieszczam link - może przyda się także komuś z Was. Czasem niewiele trzeba, by wyczarować świąteczną atmosferę.

13:17, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 listopada 2016
Hygge

Jakiś czas temu zobaczyłam prasową reklamę powyższej książki i wiedziałam
od razu, że muszę ją mieć! Nic mnie bardziej nie interesuje, niż sztuka szczęścia.
A i listopad jest miesiącem, gdy okładka pełna blasku musi działać z całą mocą -
i zadziałała. Hygge to szukanie szczęścia w drobnych przyjemnościach. Nieskromnie powiem, że jestem w tym niezła i stale się doskonalę. Lektura była dla mnie przyjemnością, chociaż nie pojmuję, jak w książce o "przyjemnościach", można było użyć czcionki tak drobnej, że czytanie staje się wysiłkiem, a nie przysłowiową bułką z masełkiem.
We wczorajszej "Gazecie Wyborczej", ukazał się artykuł krytyczny wobec mody na hygge, zarzucający temu trendowi, że jest szyty grubymi nićmi marketingu. Artykuł przeczytałam z nie mniejszą przyjemnością, co książkę. Zrodził we mnie pytanie:
a co nie jest w dzisiejszych czasach podszyte marketingiem? Zdrowe odżywianie, sprzątanie, minimalizm, ba nawet religia - każda dziedzina życia jest w jakiś sposób wykorzystywana, aby coś "sprzedać", na czymś "zarobić". Ważne, żeby się za bardzo tym nie przejmować. Zachować pewną dozę dystansu.
W chwili obecnej, czytam książkę zupełnie innego rodzaju: "Pociąg linii M" Patti Smith i paradoksalnie, znajduję w niej jeszcze więcej wątków "hygge", niż w książce z tym pojęciem na okładce. ;)

To specyficzna lektura, gęsta od przemyśleń - nie każdy to lubi. Ale przeczytałam
w jakiejś recenzji, że jest "pełna zachwytu nad życiem" i tak właśnie ją odbieram.
I to nad życiem zwykłym - szarym, codziennym, ze zmęczeniem, gorszym samopoczuciem, traceniem bliskich... Życiem w którym ostoją są rytuały, jak wyjście na kawę do ulubionej kawiarni, czy picie herbaty na werandzie, albo oglądanie seriali kryminalnych ze swoimi kotami.
I wiecie co? Moja niedziela była bardzo hygge. ;) Odespałam zaległości całego tygodnia, byłam na spacerze, zrobiłam listopadowy bukiet, jadłam pyszne rzeczy. Było najzwyczajniej w świecie i zarazem - najlepiej...

piątek, 18 listopada 2016
Przepływ

Od pewnego czasu, chodzi za mną myśl, że powinnam się podzielić ciekawym doświadczeniem dotyczącym słowa - klucza na 2016 rok. Wybrałam sobie słowo "przepływ". To już kolejny rok z jakimś słowem - kluczem w moim życiu. Zauważyłam, że we wszystkich poprzednich latach, wybrane słowo było jakoś częściej obecne w mojej codzienności, niż tegoroczne. Częściej mi się przypominało, jakoś żywiej mi towarzyszyło. Nawet w okolicach wakacji - wyraźnie zdałam sobie z tego sprawę. Aż tu nagle, tuż po wakacjach, okazało się,
że "przepływ" może nie był tak obecny w mojej świadomości, ale nagle, w sposób bardzo konkretny - dokonał się. I to w ważnej dziedzinie, jaką jest praca. Przepłynełam z pracy do pracy. A ujmując rzecz konkretniej - jedną noga jestem w starej, dobrze znanej mi pracy, a drugą w nowej, której się uczę. To bardzo dziwne doświadczenie. 
Myślę, że taka sytuacja zdarza się dość rzadko i jest jakby "skrojona" na miarę moich możliwości. Nie skoczyłam na głęboką wodę, ani nie zostałam wrzucona - naprawdę przepływam do jakiejś innej zawodowej rzeczywistości... Wniosek z tego taki - słowa mają moc. A poza tym - zdarzają się niespodzianki, także w kwestiach bardzo ważnych. Moja "niespodzianka" w pierwszej chwili nie wyglądała ponętnie. Ale z każdym dniem, bardziej wierzę, że przepływ był mi pisany i dobrze wróży na przyszłość...

05:24, kardamonowa
Link Komentarze (2) »