RSS
piątek, 23 grudnia 2016
Jest taki dzień...

24 GRUDNIA 1971 ROKU

V.S.

W Wigilię każdy do żłobu się pchałby:
w delikatesach ścisk, błoto i zaduch.
Z powodu puszki kakaowej chałwy
organizuje oblężenie lady
tłum objuczony, grożąc samosądem:
każdy sam sobie królem i wielbłądem.

Torby, pakunki, worki, siatki, tutki,
czapki, krawaty, przekrzywione na bok.
Wszędzie woń dorsza, cynamonu, wódki,
świec, mandarynek, igliwia i jabłek.
Przez chaos twarzy i śnieżną zawieję
nie da się dojrzeć ścieżki do Betlejem.

Roznosiciele ubożuchnych darów
śpieszą się, skaczą do tramwajów w biegu;
w wyrwy podwórek wsiąka z wolna naród,
choć wie, że nie ma w stajence niczego:
nie ma bydlątek, żłobu, ni tej Pani,
nad której głową nimb złoty się pali.

Pustka. Lecz sama myśl o niej sprowadza
światełko znikąd. I światłość się jarzy.
Im potężniejsza jest Heroda władza,
tym większa pewność, że cud się wydarzy.
W tej zależności, trwałej niewzruszenie,
ma swój mechanizm Boże Narodzenie.

To właśnie Jego niechybne nadejście
świętują wszyscy, zestawiając razem
stoły. Choć gwiazdy w ciemnościach nikt jeszcze
nie wypatruje, widać już wyraźnie,
że zacność jakaś wśród ludzi rozbłyska,
jak rozniecone pasterzy ogniska.

Sypie śnieg; twarze jak plamki w zamieci.
Dymią fanfary kominów. Król Herod
pije, Kobiety ukrywają dzieci.
Kto zaś nadchodzi — dowiesz się dopiero:
nikt jeszcze nie wie, i gdy to się zdarzy,
może nie pozna nikt przybysza twarzy.

Lecz, gdy w drzwiach twoich, otwartych w połowie,
z mgły i przeciągu, i mroku gęstego
postać wyłania się, w chuście na głowie,
wtedy i Dziecię, i Ducha Świętego
całym swym wnętrzem otulasz jak gniazdem;
spoglądasz w niebo — i widzisz ją: gwiazdę.

JOSIF BRODSKI

tłum. Stanisław Barańczak

Jest coś niezwykłego w tym przedświątecznym zamieszaniu oraz jego powtarzalności. I kontraście, jaki powstaje w kolejne dni...
Życzę Wam takich Świąt, jakie lubicie! I jak najwięcej tego, za czym w powszednie dni - tęsknicie!

18:37, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2016
Czas prezentów

Czy macie już wszystkie prezenty świąteczne? Przyznam, że ich przygotowywanie
to moje ulubione przedświąteczne zajęcie.
W tym roku, zachwyciły mnie prezentowe pakiety tematyczne, takie jak na tych zdjęciach, znalezionych na https://pl.pinterest.com/:

 

Dla dwóch osób przygotowuję pakiety w stylu "Domowe SPA" - kupiłam koszyczki,
a do nich dobieram kosmetyki, świeczki itp. Przy okazji odkryłam, że Ziaja ma fajne świąteczne kosmetyki m.in. o zapachu pierniczków.
W firmowym sklepie Ziaji kupiłam też maseczki SOPOT SPA - myślę, że będzie to fajny prezent dla moich koleżanek (nawet podrzucony anonimowo, zostanie
z pewnością zidentyfikowany ;)).
Ładne etykietki do prezentów, do wydrukowania, znajdziecie tu:

http://archistacja.pl/index.php/2016/12/09/etykietki-do-prezentow-do-druku/

Miłego wybierania i pakowania prezntów! 

12:53, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 grudnia 2016
Gwiazdkowo

Pogoda dziś na to nie wskazuje, ale Święta zbliżają się wielkimi krokami. Dzięki temu, zmobilizowałam się do robienia papierowych bombek. Zrobiłam też trochę gwiazdek z tego przepisu:http://onelittlesmile.pl/2015/12/swiateczne-ozdoby-diy-papierowe-gwiazdy.html.
Bardzo podobają mi się takie proste pomysły, dzięki którym po chwili, mamy niezobowiązujące, a zarazem urocze dekoracje.
Zrobiłam też trochę kartek i zaproszenia na wigilię w pracy (te ostatnie, dzięki pięknym wycinankom od Skrzatki).

 

Tagi: kartki
09:51, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 grudnia 2016
Takie ładne rzeczy

W poszukiwaniu świątecznych inspiracji, odkryłam przepiękne plakaty:

http://archistacja.pl/index.php/2016/11/29/plakaty-swiateczne/

Podziwiam ludzi, którzy robią fajne rzeczy i dzielą się nimi z innymi. Zamieszczam link - może przyda się także komuś z Was. Czasem niewiele trzeba, by wyczarować świąteczną atmosferę.

13:17, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 listopada 2016
Hygge

Jakiś czas temu zobaczyłam prasową reklamę powyższej książki i wiedziałam
od razu, że muszę ją mieć! Nic mnie bardziej nie interesuje, niż sztuka szczęścia.
A i listopad jest miesiącem, gdy okładka pełna blasku musi działać z całą mocą -
i zadziałała. Hygge to szukanie szczęścia w drobnych przyjemnościach. Nieskromnie powiem, że jestem w tym niezła i stale się doskonalę. Lektura była dla mnie przyjemnością, chociaż nie pojmuję, jak w książce o "przyjemnościach", można było użyć czcionki tak drobnej, że czytanie staje się wysiłkiem, a nie przysłowiową bułką z masełkiem.
We wczorajszej "Gazecie Wyborczej", ukazał się artykuł krytyczny wobec mody na hygge, zarzucający temu trendowi, że jest szyty grubymi nićmi marketingu. Artykuł przeczytałam z nie mniejszą przyjemnością, co książkę. Zrodził we mnie pytanie:
a co nie jest w dzisiejszych czasach podszyte marketingiem? Zdrowe odżywianie, sprzątanie, minimalizm, ba nawet religia - każda dziedzina życia jest w jakiś sposób wykorzystywana, aby coś "sprzedać", na czymś "zarobić". Ważne, żeby się za bardzo tym nie przejmować. Zachować pewną dozę dystansu.
W chwili obecnej, czytam książkę zupełnie innego rodzaju: "Pociąg linii M" Patti Smith i paradoksalnie, znajduję w niej jeszcze więcej wątków "hygge", niż w książce z tym pojęciem na okładce. ;)

To specyficzna lektura, gęsta od przemyśleń - nie każdy to lubi. Ale przeczytałam
w jakiejś recenzji, że jest "pełna zachwytu nad życiem" i tak właśnie ją odbieram.
I to nad życiem zwykłym - szarym, codziennym, ze zmęczeniem, gorszym samopoczuciem, traceniem bliskich... Życiem w którym ostoją są rytuały, jak wyjście na kawę do ulubionej kawiarni, czy picie herbaty na werandzie, albo oglądanie seriali kryminalnych ze swoimi kotami.
I wiecie co? Moja niedziela była bardzo hygge. ;) Odespałam zaległości całego tygodnia, byłam na spacerze, zrobiłam listopadowy bukiet, jadłam pyszne rzeczy. Było najzwyczajniej w świecie i zarazem - najlepiej...

piątek, 18 listopada 2016
Przepływ

Od pewnego czasu, chodzi za mną myśl, że powinnam się podzielić ciekawym doświadczeniem dotyczącym słowa - klucza na 2016 rok. Wybrałam sobie słowo "przepływ". To już kolejny rok z jakimś słowem - kluczem w moim życiu. Zauważyłam, że we wszystkich poprzednich latach, wybrane słowo było jakoś częściej obecne w mojej codzienności, niż tegoroczne. Częściej mi się przypominało, jakoś żywiej mi towarzyszyło. Nawet w okolicach wakacji - wyraźnie zdałam sobie z tego sprawę. Aż tu nagle, tuż po wakacjach, okazało się,
że "przepływ" może nie był tak obecny w mojej świadomości, ale nagle, w sposób bardzo konkretny - dokonał się. I to w ważnej dziedzinie, jaką jest praca. Przepłynełam z pracy do pracy. A ujmując rzecz konkretniej - jedną noga jestem w starej, dobrze znanej mi pracy, a drugą w nowej, której się uczę. To bardzo dziwne doświadczenie. 
Myślę, że taka sytuacja zdarza się dość rzadko i jest jakby "skrojona" na miarę moich możliwości. Nie skoczyłam na głęboką wodę, ani nie zostałam wrzucona - naprawdę przepływam do jakiejś innej zawodowej rzeczywistości... Wniosek z tego taki - słowa mają moc. A poza tym - zdarzają się niespodzianki, także w kwestiach bardzo ważnych. Moja "niespodzianka" w pierwszej chwili nie wyglądała ponętnie. Ale z każdym dniem, bardziej wierzę, że przepływ był mi pisany i dobrze wróży na przyszłość...

05:24, kardamonowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 listopada 2016
Jeśli to weekend...

Jeśli to weekend, to czas pójść do kina. Tym sposobem, obejrzałam wczoraj, najnowszego "Pitbulla". Nie jest to propozycja dla każdego, tylko i wyłącznie dla osób akceptujących konwencję filmu policyjno-gangsterskiego. Ja wyszłam z kina zadowolona. Było sporo scen, gdy wszyscy się śmiali, a bardzo lubię relaksującą, "śmiechoterapię" grupową. ;) Oprócz zabawnych scen, nie brak i brutalnych, ale co najważniejsze jest też sensowna warstwa psychologiczna. Jedną z ról w tym filmie gra Alicja Bachleda - Curuś. Przyznaję, po raz pierwszy w odniesieniu do tej osoby, słowo "gra" wydaje mi się w pełni uzasadnione. Albo się rozwinęła, albo ja błędnie oceniałam jej poprzednie możliwości zaprezentowane w filmach. 
Mimo, że mam naprawdę dużo pracy, ten miesiąc będzie obfitował w "kulturalne randki". Pojutrze, wybieram się na spektakl "Klimakterium 2, czyli menopauzy szał" (grunt to myślenie perspektywiczne ;)))))))))))))), a za tydzień na koncert Mikromusic.  Z jednej strony, staram się dbać o uatrakcyjnianie sobie listopada. Z drugiej - dążę do tego, by nie przegapiać nadażających się okazji. Czytałam kiedyś artykuł
o fenomenie spektaklu "Klimakterium i już" (prawdopodobnie w "Wysokich Obcasach"). Zaintrygował mnie. Spotkałam się z opiniami, że to fajny, śmieszny spektakl nie tylko dla kobiet, które już znają tę tematykę z własnych doświadczeń. Zatem, kiedy koleżanka zaproponowała mi wspólne wyjście, a słysząc, że późno kończę pracę, dodała, że przyjedzie po mnie 60km - nie sposób było nie uznać,
że "cały Wszechświat" działa na rzecz obejrzenia przeze mnie, tego akurat spektaklu. ;) Podobnie z koncertem - skoro lubię piosenki zespołu i będzie on koncertował blisko - trzeba iść, a nie narzekać, że "nic się nie dzieje". ;)
Zauważyłam, że dużo lepiej radzić sobie z codziennością, typu pobudki o 5.00. rano, bieg do autobusu, gdy ma się fajne plany na czas wolny. 

11:23, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2016
Jesień w Sopocie

Miałam szczęście - zobaczyć tegoroczną jesień w Sopocie. Było wspaniale:długie spacery, odwiedziny w ulubionych miejscach, czas na przeczytanie dwóch książek itp. 
Wybrałam się również do IKEA w Gdańsku, gdzie spotkałam Skrzatkę. ;) Zawsze mnie zaskakują takie zbiegi okoliczności.
Zaplanowanie tego weekendowego wyjazdu było dość trudne, a jednak wszystko się udało. Wyjazd poprzedziły dwie ciekawe rozmowy. Ktoś zapytał mnie, czy jestem z Sopotu - ze względu na stale pojawiający się w moich wypowiedziach motyw "sopocki". ;)))))))) Inna osoba stwierdziła, że zazdrości mi, że mogę pojechać nad morze. Paradoks polega na tym, że w zasadzie nie mogłam, ale tak bardzo chciałam, że pokonałam "niemoc". I teraz sobie wspominam w podróżach do pracy, jak pieknie było na jesiennej plaży. Spotkałam na niej mnóstwo szalejących
z radości psów. Jeden z nich wabił się Jabol i miał śmieszny jesienny sweterek. ;) Psy biegają po plaży z taka werwą i entuzjazmem! Uwielbiam ten widok.
 

23:52, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016
Co będzie czytane?

Na pewnym blogu, który podczytywałam, aż nagle i niespodziewanie "zamarł"
w czeluściach Internetu - zetknęłam się po raz pierwszy z ideą książki "wypłatki". Chodziło rzecz jasna o książkę, którą autorka kupowała sobie po otrzymaniu wypłaty. Jako że lubiła czytać - niekoniecznie była to jedna książka...
Ja też bardzo lubię czytać i na listopad zaplanowałam sobie przeczytanie powyższych książek. Grunt to mieć plan i się go trzymać... Wtedy nawet mroczny miesiąc - wydaje się mieć niepowtarzalny blask... ;) 

Tagi: książka
01:45, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2016
Czwartek małego formatu

Im bardziej wiewiórka zaglądała do kiosku, tym bardziej "Dużego Formatu" tam nie było. ;)
Nie mogę się przyzwyczaić do nowego rytmu czwartków, bez mojego ulubionego magazynu z reportażami. Owszem, nie zniknął całkowicie, ukazuje się teraz
w poniedziałki, ale jednak czegoś mi brak w czwartkowe przedpołudnia...
Przywiązuję się do ulubionych tytułów i stają się elementem mojej codzienności. Całe szczęście, że nikt nie ośmielił się zmienić dnia, kiedy ukazują się "Wysokie Obcasy". Tego by było za wiele... ;)
Ta niespodziewana zmiana, była dla mnie okazją, żeby sobie uświadomić, jaką moc mają niepozorne rytuały. Chociażby taki, że tuż przed weekendem, do kawy miałam zapewnioną świeżą dawkę ciekawych artykułów...

17:21, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »