RSS
piątek, 24 marca 2017
Zmiana klimatu

Czasem dobrze jest zmienić klimat i dlatego, cały ubiegły tydzień spędziłam
w górach. W pensjonacie zachwycił mnie mały fotel na biegunach - świetny symbol wypoczynku. Taki był ten tydzień - odprężający, pełen przyjemności. Wjechałam kolejką na Kasprowy Wierch i poczułam smak śnieżnej zimy, by na drugi dzień szukać krokusów w Dolinie Chochołowskiej. Porównywałam klimat Krupówek
z klimatem Monciaka i przechadzałam się pośród kramów z chustami i ciapami. ;) Wziełam ze sobą zapas lektur, ale nie miałam czasu na czytanie. Zbyt wiele się działo dookoła. ;) Dwa razy wybrałam się do term - doceniłam fakt, że po sezonie nie ma w takich miejscach tłumów. 
Moje słowo klucz na ten rok to: "śmiało!". Z różnych względów (m.in. przez lęk wysokości) - bardzo mi się w górach przydało! ;) 

sobota, 11 marca 2017
Z górki na pazurki!

Wazonik widoczny na zdjęciu to rękodzieło. Kupiłam go w sklepie drugiej szansy
za 3 zł, a potem dzięki naklejce - wizytówce, znalazłam w Internecie sklep
z ceramiką z którego pierwotnie pochodził. W wazoniku jest kwiat z Dnia Kobiet. Bardzo, ale to bardzo lubię goździki. Chociaż szef, który nam je kupił - potraktował je z przymrużeniem oka, mnie te kwiaty bardzo się podobają - są piekne, trwałe, mają subtelny zapach. 
Lubię też Dzień Kobiet, nie mam żadnych uprzedzeń do tego święta. Gdy 8 marca, wieczorem wracałam z pracy, widziałam sporo kobiet z bukietami i pojedynczymi kwiatami i wszystkie wyglądały radośnie. ;)
Miałam bardzo pracowity tydzień, wytchnienie przynosiły mi jedynie chwile na czytanie. Ale jutro o tej porze będę już... Tym razem (niestety) nie tradycyjnie - nad morzem, lecz wręcz przeciwnie w drodze w góry. ;) Jadę na tydzień na szkolenie, połączone z wypoczynkiem. Jestem ciekawa, jak to będzie. I cieszę się na te nadchodzące dni.

14:20, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 marca 2017
Wiosna, ach to ty!

 

Od kilku dni - wyraźnie można wyczuć wiosnę. Jest tuż tuż... ;) Kupuję bukiety żonkili
i tulipanów, aby uczcić cieplejsze dni. Nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, ale w każdej luźniejszej chwili towarzyszą mi książki. Trzy z nich, przeczytane jedna po drugiej okazały się strzałem w dziesiątkę:


 
  

Wczoraj przeczytałam fajną myśl, że są "recenzenci" i "zajawkowicze".
Gdy wspominam o przeczytanych książkach, przeważnie wcale nie chcę być recenzentem (w wielu wypadkach, nawet bym nie śmiała). Wystarczy mi rola "zajawkowicza", który zwraca uwagę na dany tytuł, bo dla niego lektura była ciekawa, inspirująca, istotna. Sama, gdy słyszę lub czytam o książce, którą ktoś poleca - najczęściej wyszukuję o niej informacje w Sieci, lub idę do księgarni i korzystam
z "próbnej" lektury fragmentu. 
Gdy kupowałam książkę ze wspomnieniami o księdzu Kaczkowskim, młoda kobieta stojąca przede mną w kolejce, kupiła książkę pt. "Mleko i miód". Zaciekawiona tytułem, planowałam sprawdzić, co to za książka. Zanim zdążyłam to zrobić, ponownie byłam w księgarni i na jednym ze stolików natknęłam się właśnie na tę książkę. Okazało się, że to zbiór wierszy. Czytam je obecnie z wielką przyjemnością, kilka z nich stało się mi bliskimi. To niezbity dowód na to, że czasem wystarczy mała "zajawka", aby znaleźć dobrą książkę dla siebie.

 

Tagi: książka
13:53, kardamonowa
Link Komentarze (2) »