RSS
piątek, 26 maja 2017
Mamo to ja!

Pisałam już nie raz i nie dwa, że uwielbiam Dzień Matki. Dziś, tak się cudownie ułożyło, że z samego rana miałam szansę kupić piękny, piwoniowy bukiet i zawołać: "Mamo to ja!". ;) W rewanżu, otrzymałam kawkę i kanapki z pastą jajeczną
i serduszkami wyciętymi z ogórka i pomidora. ;)
Znów spotykałam przez cały dzień dzieci duże i małe z bukietami - dużymi i małymi, ale zawsze serdecznymi. To piękny dzień.
Przed Dniem Matki, prowadziłam zajęcia, w trakcie których robiliśmy z młodzieżą kartki dla mam. Kiedyś, dużo kupowałam różnych scrapbookingowych papierów
i akcesoriów. Nazbierało się tego trochę. Gdy zabieram do pracy, jakieś dla mnie już stare i opatrzone papiery z wzorami, a inni aż piszczą na ich widok - to jest świetne uczucie. Jedna dziewczynka zaskoczyła mnie tworząc bardzo prosty czekoladownik. Wzięła papier 30 na 30 cm z wzorami, które jej się najbardziej podobały, zagięła jego rogi do środka, zrobiła dziurki i wplotła wstążkę. Nakleiła okolicznościowy, wydrukowany napis. Powiedziała, że włoży do środka życzenia
i czekoladę. Oczywiście, szybko znaleźli się naśladowcy i w ten sposób, powstało kilka prostych, a uroczych opakowań na prezenciki dla mam.
Wszystkie moje papiery i inne ozdoby plastyczne czekają na swoją kolej. Zostaną pięknie spożytkowane, gdy przyjdzie na to czas.
Dziś zaczyna się Sopot Hit Festiwal. Będę go oglądać w telewizji, ale z wielką radością. Fajnie jest, chociaż myślami pobyć blisko morza. To relaksujące. ;)

18:14, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017
Wielkie małe rzeczy

"Małe wielkie rzeczy" to bardzo interesująca książka z którą spędzam ten piękny, majowy weekend. W tytule wpisu przestawiłam słowa, bo przyznam, że w księgarni zdarza mi się czynić to bardzo często. ;) Czytam, czy słyszę o interesującej książce. Zapamiętuję, jak mi się wydaje, jej tytuł, a potem w księgarni okazuje się, że wiem, że gdzieś dzwonią... ;)
Na szczęście, takie pomyłki łatwo jest odkręcić i na ogół znajduję to, czego szukam.
Ta książka porusza temat dyskryminacji. W tym konkretnym przypadku, chodzi
o dyskryminację rasową, ale myślę, że w przypadku innych jej rodzajów pewne procesy rozgrywają się podobnie, chodzi przecież o mechanizm zjawiska, a nie szczegóły. Czytając tę powieść, której główna bohaterka jest położną oskarżoną
o spowodowanie śmierci nowonarodzonego dziecka - wiele razy przyłapywałam się na myśli, jak łatwo, wręcz naturalnie przychodzi nam "nie widzieć problemu, gdy nie mamy tego problemu". Polecam Waszej uwadze tę książkę. Warto po nią sięgnąć.
Moje dwie wielkie, małe radości tego weekendu to bukiet niezapominajek odobiście zerwany i składanie serwetek według tej metody: https://www.youtube.com/watch?v=gzhh0MDE6dc 


piątek, 05 maja 2017
Majowo i piwoniowo

Spędziłam trzy piękne, majowe dni w Sopocie. Było zimno, ale bardzo słonecznie. Udało mi się nacieszyć widokiem morza, spacerami, czytaniem w plenerze. Odwiedziłam kwiaciarnię Floks, a nawet kupiłam w niej bukiet piwonii, które uwielbiam. Byłam też na pysznych pierogach z nadzieniem z dorsza w sosie koperkowym (w Filiżance i Kubku). W czasie majówki, na Placu Przyjaciół Sopotu był kiermasz - napatrzyłam się na piękne rzeczy: biżuterię (nabyłam dwie bardzo delikatne bransoletki), filcowane szale i szczególnie urocze - miniaturowe ogródki
w szklanych naczyniach. 
Jest co wspominać w podróży do pracy i z pracy! ;) 

04:59, kardamonowa
Link Komentarze (2) »