RSS
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Rozczarowująco normalnie

Jakiś czas temu, w "Dużym Formacie", przeczytałam bardzo ciekawy wywiad
z Erikiem Kesselsem, założycielem i dyrektorem kreatywnym międzynarodowej agencji reklamowej. Zafascynował mnie zwłaszcza poniższy fragment jego wypowiedzi:

"Jednym z naszych pierwszych klientów był hotel, który nawet w nazwie podkreśla, że jest tanim hotelem dla backpakerów - Budget Hotel Amsterdam. Ten hotel ma dwie zalety, ceny i lokalizację, poza tym jednak nie oferuje żadnych luksusów.
Mieli dużo skarg od klientów narzekających na brak suszarki czy szamponu
w łazience. Zatrudnili nas głównie po to, żeby mieć mniej skarg. Powiedzieliśmy im, że w tej sytuacji nie pozostaje im nic poza brutalną szczerością i autoironią. Zaczęliśmy od haseł "Teraz już w każdym pokoju jest łóżko!", "Jeszcze więcej pokojów bez okna!", albo "Jeszcze więcej psich kup przed wejściem!". To ostatnie hasło wykorzystaliśmy na chorągiewkach wtykanych w psie kupy w okolicach dworca, żeby zwrócić uwagę potencjalnym klientom, którzy właśnie wysiedli
z pociągu z plecakiem.
Podczas zameldowania wręczaliśmy klientom karton z akcesoriami, których ten hotel nie oferuje. Instrukcja wyjaśnia, żeby to sobie wszystko wyciąć i porozstawiać po pokoju - tu kartonik z napisem "szampon", tam kartonik z napisem "wino". (...)
Kampania była częściowym sukcesem. Wprawdzie liczba gości im wzrosła z 60 tysięcy do 160 tysięcy rocznie, ale dalej mają dużo skarg. Tym razem skargi sa już inne - ludzie przestali narzekać na brak szamponu, ale dostają skargi typu "Przyjechałem do Budget Hotel i było rozczarowująco normalnie".

Cały wywiad był związany z promocją książki Erika Kesselsa "Ale wtopa! Jak zmieniać błędy w idee oraz inne porady z zakresu owocnego ponoszenia porażek". Oczywiście nie omieszkałam kupić sobie tej książki. Lektura zajęła mi jakieś 40 minut, gdyż jak słusznie zauważył jeden z recenzujących książkę internautów -
w reklamującym ją wywiadzie było więcej treści słownych, niż w książce... ;)




Sama historia hotelu i jego reklamy, przypomniała mi pewne studenckie wakacje, podczas których razem z koleżanką urządzałyśmy łazienkę w szkolnej klasie. Musiałyśmy zrobić tam trochę stanowisk do mycia w miskach (wodę trzeba było przynieść z kranu znajdującego się w ogródku). Powycinałyśmy trochę haseł reklamowych z czasopism (typu: "Porozpieszczaj swoje ciało!", "Podaruj sobie odrobinę luksusu!" itp) i porozwieszałyśmy je wśród kolorowych, plastikowych misek i parawanów z kocyków w kratę. ;) Do dziś pamiętam tamtą prowizoryczną łazienkę i muszę przyznać, że są to miłe wspomnienia... ;)