RSS
wtorek, 13 lutego 2018
Jedna noc, dwa dni...

Miałam wielkie szczęście  - spędziłam noc i dwa dni w zimowym Sopocie.
W tym czasie, robiłam wiele rzeczy, które lubię - spacerowałam po molo i plaży, spotkałam się ze Skrzatką w fajnej kawiarni, jadłam obiady w barze "Bursztyn", robiłam zakupy we "Flying Tiger", czytałam, obejrzałam film "Tamte dni, tamte noce"...
Wybrałam się nawet do Muzeum Sopotu na wystawę fotograficzną pt. "Ludzie". Oniemiałam na widok miejsca do czytania, przygotowanego w ramach wystawy - wielkie okno z którego można patrzeć na morze i plażę. Wystawa przedstawia portrety ludzi zmagających się z problemem bezdomności. Przeczytałam artykuł udostępniony zwiedzającym i znalazłam w nim ważną myśl. Do tej pory, często spotykałam się ze stwierdzeniem, że pomagając ludziom "trzeba dawać wędkę,
a nie rybę". A tymczasem - prawdziwa pomoc nie sprowadza się, ani do dawania ryb, ani wędek, a raczej do wyrabiania "mentalności rybaka"... Bardzo spodobało mi się to stwierdzenie. Byłam pod wrażeniem, jak wiele wrażeń może dać człowiekowi wystawa w muzeum - w dodatku bezpłatna...
Wróciłam z pięknymi wspomnieniami, dwiema nowymi książkami i aż trzema nowymi naszyjnikami. ;) Dwa wisiory ceramiczne dostałam w prezencie od Skrzatki, a do tego kupiłam sobie bursztynową wiewiórkę na rzemyku. ;) Będą mi teraz przypominać te fajne chwile.

Tagi: sopot
20:34, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lutego 2018
Zapach poniedziałku

Podobnie, jak kawa - lubię zapach poniedziałków - tych, które nie są związane
z powrotem do pracy po niedzieli. Czyli np. w czasie ferii. ;) Mają w sobie wyjątkowy urok, są odczarowane.
Dziś kolejny raz czytałam "Dziennik we dwoje" Jadwigi Stańczakowej. Kiedyś już pisałam o tej pięknie wydanej książce. Lubię do niej wracać i wciąż zachwyca mnie sposób utrwalenia w tym dzienniku codzienności. Autorka czytając własne zapiski doszła do wniosku, że żadne życie nie jest nudne, nawet jej własne.
Czasem zastanawiam się, jaki sens ma pisanie bloga - nie zmierzającego do komercjalizacji, będącego zbiorem luźnych refleksji, wrzucanych od czasu do czasu, gdy najdzie mnie ochota, gdy mam czas... Póki co, odpowiedzią jest właśnie ta myśl - moje własne zapiski przypominają mi, że życie nie jest nudne. Nigdy nie wiadomo, kiedy człowiekowi będzie przydatne takie przypomnienie...

18:44, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 lutego 2018
Jeśli plan A nie wypali...

Wczoraj, w ramach Kina na Obcasach, obejrzałam film "Plan B" - bardzo na niego czekałam ze względu na wielką sympatię dla Marcina Dorocińskiego. Moją ukochaną aktorką grającą w tym filmie jest jednak suczka Kotlet i to ona tym razem skradła moje serce. ;)
Scena "rozmowy" z Mirkiem, przy wspólnym posiłku - pozostanie w mojej pamięci na długo. Film jest ciekawy, chociaż wbrew pozorom nie "słodko - walentynkowy", wręcz przeciwnie. Osobiście wolałabym, aby zmniejszono ilość historii opowiadanych w filmie, na rzecz ich pogłębionego przedstawienia, ale nie można mieć wszystkiego... ;)
Ponieważ seanse Kina na Obcasach, wiążą się z dodatkowymi atrakcjami - wygrałam w konkursie książkę i dwa bilety do kina. ;)
Dziś w sklepie drugiej szansy, kupiłam sobie trzy książki w języku angielskim (każda po 2 zł) i ceramiczne kubki w kolorach zimowej plaży w Sopocie (po 4 zł).
Jeśli mój plan A wypali - przyszły weekend spędzę na plaży i na molo. A jeśli nie? To wdrożę plan B, lub C itd...

14:15, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 stycznia 2018
I już wiem, że zapłacę...

Należę do szczęściarzy, którzy mają ferie. Na dobry początek, tych cudownych dni - wybrałam się do kina na "Podatek od miłości". Był to dobry wybór na wieczór
z koleżanką. Zrelaksowałyśmy się. Film jest sympatyczny, może nie aż tak śmieszny, jak tego zwykle się spodziewam po komediach, ale nie jest banalny,
jak większość komedii romantycznych. Po filmie odwiedziłam mój ulubiony sklep Flying Tiger, gdzie nabyłam uchwyt na szczoteczkę do zębów z superbohaterem. ;) Grunt to mieć wsparcie  -  każdego poranka.
Mam taki rytuał, że po kinie, zwykle idę na dobrą kawę i coś słodkiego. Tym razem, była to tarta z bitą śmietaną i borówkami. Po tak spędzonym wieczorze - patrzy się na świat łaskawszym okiem, nawet, gdy zamiast wymarzonego śniegu, zacina deszcz. ;)

Tagi: film
12:29, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 stycznia 2018
Weekendowo, filmowo

Macie plany na weekend? Jeśli nie, polecam Wam wyjście do kina. Ja w tym tygodniu obejrzałam dwa filmy.

Na ten film wybierałam się ze względu na Pawła Domagałę - lubię komediowe role tego aktora. W tzw. międzyczasie, przeczytałam mega pozytywną recenzję na jednym z blogów, co jeszcze bardziej rozbudziło moją ciekawość. Muszę przyznać, że dawno tak się nie śmiałam na polskiej komedii. W filmie w bardzo fajny sposób pokazano prowincję. To miła odskocznia, po wielu, wielu filmach, których bohaterowie mieszkają w apartamentach i pracują w korporacjach. Poza tym, porusza dość istotna kwestię - jak pozostać sobą, szukając kompromisu "między koniecznością, a wiochą". ;) Spędziłam naprawdę fajnie czas w kinie, a gdy wyszłam, okazało się, że cały świat jest już biały, co było dla mnie dodatkową atrakcją wieczoru, bo lubię śnieg. ;)
Drugi film, zniechęcał mnie tytułem - a niesłusznie.

Po plakacie spodziewałam się, że to kolejny banalny film o miłości. Koleżanka z pracy powiedziała mi, że film podobał się nawet jej mężowi, który poszedł do kina w ramach poświęcenia się dla dobra żony. ;) To mnie zaintrygowało. Obejrzałam i nie żałuję. Bardzo dobry, inspirujący do zastanowienia film, z elementami czarnego humoru... ;)
Uważam się za osobę dość aktywną kulturalnie (jak na swój przedział wiekowy),
a już na pewno, systematycznie chodzę do kina. Odkąd zmieniłam pracę, mam wokół siebie więcej osób również aktywnych, część znacznie bardziej i to mnie inspiruje. Widzę, jak koleżanka mająca troje małych dzieci, załatwia sobie zmianę dyżuru i nianię, aby pojechać do Warszawy do teatru, słyszę potem jej zachwyt spektaklem. I wiem, że warto dbać o czas i wykorzystywać okazję na takie akcje.
Sama z utęsknieniem czekam na luty, bo wtedy będzie miał premierę film "Plan B.", a gra w nim Marcin Dorociński - więc sami rozumiecie. ;)

Tagi: film
12:36, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
Mniej

Moje słowo - klucz na ten rok to "mniej". Częściowo pod wpływem tej książki:

Przeczytałam ją jakiś czas temu i wciąż, od czasu do czasu, do niej powracam. Wbrew pozorom - w moim przypadku, nie chodzi o minimalizm. Nie jest to w moim stylu i nie do końca jestem przekonana do tego trendu. Myślę, że wszelkie skrajności są niebezpieczne - zarówno zakupoholizm, jak i mega koncentracja
na nie sięganiu do portfela.
W opisanym w książce eksperymencie z ograniczeniem kupowania, najbardziej spodobało mi się skupienie uwagi na zasobach - posiadanych rzeczach
i szansach. I jak najpełniejszym wykorzystaniu tego, co jest. I do tego, ma mnie inspirować moje słowo klucz. Chcę przyjrzeć się wszystkiemu, co mam w zasięgu ręki, ale i w zasięgu możliwości. I jak najpełniej to wykorzystać.

17:24, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 grudnia 2017
Eukaliptusowo i limonkowo

Koniec roku upływa mi w błogim nastroju, a wokół pachnie eukaliptusowo
i limonkowo za sprawą zapachowej świecy z TK MAXa. Mam przerwę świąteczną. To wspaniały czas, gdy nie ma się żadnych szczególnych oczekiwań od wolnych dni - można się po prostu cieszyć ich zwykłością.
Czytam świetny kryminał - nastrój książki tak kontrastowo różni się od spokoju, który mam w tym tygodniu. Jestem już w połowie lektury i zagadka "kto zabił?" wciąż jest dla mnie nierozwiązana, więc ciekawość rośnie z każdą stroną.
Robię mały bilans 2017 roku, snuję plany na 2018...

wtorek, 26 grudnia 2017
Jeśli będziesz grzecznym misiem...

"Jeśli będziesz grzecznym misiem, to czego pragniesz spełni ci się". To myśl
z filmu, który obejrzałam przy okazji świąt. Bardzo przyjemnie było patrzeć na przygody uroczego Paddingtona.
Warto czasem pójść do kina z dziećmi, aby przypomnieć sobie o jego magii. Sama naprawdę lubię oglądać filmy, ale to jak cieszą się nimi dzieci - jest niezwykłe. Oglądanie z zapartym tchem, śmiech z głębi serca i delektowanie się popcornem, jakby był wyrafinowanym przysmakiem - to było coś.
Czasem robisz komuś prezent, a masz tyle samo radości, co obdarowany.

Tagi: film
17:09, kardamonowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 grudnia 2017
Niech za rogiem stoją Anioł z Bogiem!

Bo kiedy miasto na święta się stroi
Nie jeden z nas o przyszłość się boi
Nie jeden z nas w marzenia ucieka
wierząc, że spełnienie gdzieś czeka

A kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
I warto mieć marzenia
Doczekać ich spełnienia
Kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
Nie obserwują zdarzeń
I nie spełniają marzeń
Kto wie... Kto wie...
Kto wie ...

To jest moja ulubiona świąteczna piosenka. Zawsze działa na mnie pozytywnie. Życzę sobie i Wam, aby tak właśnie było, by Anioł z Bogiem czuwali nad nami i byli tuż tuż...


A takiego anioła w wydaniu książkowym, kupiłam sobie pod choinkę. Mam to szczęście, że czeka mnie ponad tydzień wolnego, więc będę mieć dużo czasu na czytanie...

niedziela, 10 grudnia 2017
Zrobione

Moim słowem - kluczem na ten rok było: "śmiało!". Wiedziałam, kiedy będzie mi ono szczególnie potrzebne. I udało się - po wielu latach, odważyłam się zmienić pracę
i sfinalizowałam sprawę awansu zawodowego. Od piątku, jestem nauczycielem dyplomowanym, a zabierałam się do tego, jak przysłowiowy "pies do jeża". ;)))))))
To wspaniałe uczucie - ulga i satysfakcja. Otrzymałam maksymalną liczbę punktów, co jest wielka radością dla mnie i dyrektora, który mi towarzyszył w kuratorium.
Najchętniej wyjechałabym na jakiś weekendzik do Sopotu, ale chyba będę zmuszona poczekać z tym do ferii. Musze się zadowolić serią spotkań ze znajomymi w celu "uczczenia" awansu. ;) Wczoraj byłam w przytulnej restauracji i zachwycił mnie smak zwykłych grzanek z czosnkiem i grzanego wina. Pyszotka.
W międzyczasie, działam kartkowo. Moje dziurkacze i scrapbookingowe papiery zostały odkurzone. Chwilo trwaj!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 153